Piosenki

środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 16.

Czy wszyscy dookoła wiedzą o małym romansiku Iwanowa i blondynki,oprócz mnie?! Popatrzyłam na dziewczyny z wyrzutem i teleportowałam się do pokoju. Rzuciłam na łóżko i rozpłakałam się. Przez pół dnia ryczałam do poduszki,dając upust emocjom ale nie pomogło. Wylałam już wszystkie łzy i jedyne co mogłoby mi pomóc jest zabronione. Tak mówię o alkoholu. Chociaż nie...Weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic,ubrałam sportowy zielony podkoszulek,szare spodenki oraz buty za kostkę i wyszłam z łazienki. Teleportowałam się do Pokoju Życzeń,który był dobrze ukryty na trzecim piętrze. Po jednej stronie były lustra. Kilka półek z książkami. Pokój był czysty i duży. Włączyłam cichutką muzykę i dałam się ponieść emocją. Nawet nie wiedziałam,że ktoś nie obserwuje...
-Ładnie tańczysz-odezwał się męski głos gdzieś za mną. Odwróciłam się,zmęczona i zobaczyłam blond włosego Śmierciożerce. Zmarszczyłam brwi.
-Wiem-powiedziałam. Byłam gotowa w każdym momencie się teleportować.
-Pomocy!!!-znajomy głos krzyczał przerażony.
-Luna?-zapytałam sama siebie-Luna!!!-krzyknęłam i popędziłam do drzwi. Szarpnęłam klamkę i wypadłam na korytarz.
-Clary!!! Pomocy!!!-krzyczała Luna,gdzieś w dole. Schody! Rzuciłam się na nie i zaczęłam z nich zbiegać co dwa schody w dół. Wleciałam do piwnicy jak strzała. Stanęłam jak wryta widząc kruchą blondynkę związaną do krzesła i zakneblowaną. Wyciągnęłam scyzoryk z kieszeni i podbiegłam do niej. Przecięłam sznury na jej nadgarstkach i nogach,a potem pozbyłam się z jej twarzy jakiejś brzydkiej chusty.
-Nic Ci nie jest?-zapytałam,przytulając ją. Była przerażona i w dużym szoku.
-Chyba nie-odpowiedziała cicho. Odwróciłam się przodem do drzwi. Metalowe drzwi zatrzasnęły się z hukiem. To są chyba jakieś jaja! Szarpałam drzwi dobre dziesięć minut.
-Jak to jest kolejny głupi żart Bliźniaków,to popamiętają mnie-warknęłam do drzwi.
-To był plan Alec'a-oznajmiła Luna.
-Co?-zapytałam zdezorientowana. Usiadłam pod ścianą,obok blondynki.
-Zaplanowali całą swoją akcję. Nie bez powodu się tutaj znalazłam. Miałam zwabić Ciebie. Obie umrzemy tutaj. W piwnicy-powiedziała cichutko.
-Ja tutaj nie umrę. Śmierć czeka na mnie,ale nie tutaj-szepnęłam cicho. Nagle zaczęłam jechać w dół.
-Aaaaa!-wrzeszczałyśmy jadąc głową w dół. Tajne przejście! Normalnie jak zjeżdżalnia! Jakoś udało mi się odwrócić,ale nie zwolnić. Wszystko było zamazaną czarną plamą. Zbyt szybko jechałyśmy,żeby móc podziwiać widoki. Kilka zakrętów i wypadłam z rury jak pocisk. Zaliczyłam kilka koziołków na trawie i zatrzymałam się pod drzewem. Kręciło mi się w głowie i widziałam gwiazdki. Jęknęłam i złapałam się za głowę. Od dzisiaj nienawidzę zjeżdżalni! Obok mnie wylądowała Luna w podobnym stanie. Obraz mi się zamazał i żadne dźwięki do mnie nie dochodziły. Zemdlałam.
Otworzyłam ciężkie powieki i zamrugałam kilkakrotnie i rozejrzałam się z przerażeniem po pomieszczeniu. To nie był lasek,w którym wylądowałam wraz z Luną. Właśnie! Gdzie ona jest?!
-Luna?!-krzyknęłam,ale odpowiedziała mi cisza,a po chwili kroki. Zaczęłam się szarpać na krześle. Ręce i nogi miałam związane liną. To z pewnością zrobił człowiek. Bolał mnie tyłek od głupiej zjeżdżalni. Pomieszczenie,w którym byłam było ciemne. Do pomieszczenie weszły dwie postacie ale zbytnio się tym nie przejęłam. Próbowałam uwolnić ręce ze sznura. Gówno głupie! Prychnęłam z irytacją i podniosłam głowę. Dwie czarne postacie obserwowały mnie.
-Gdzie jest Luna?!-zapytałam lekko zirytowana.
-Radze Ci zmienić ton,mała-ostrzegł mnie męski głos należący do czarnej postacie bliżej mnie.
-Bo co mi kurwa zrobisz?!-krzyknęłam wyzywająco. Moja głowa poleciała na prawo,a policzek zaczął piec. Dostałam z liścia. To upewnia mnie,że facet to świnia. Są wyjątki takie jak Bliźniacy czy Harry Potter. Nie wytrzymałam i zaśmiałam się. On myśli,że biciem coś wskóra? Jeśli tak,to jest w dużym błędzie! Wielkim błędzie!
-Myślisz,że tym coś wskórasz? Jeśli tak to jesteś debilem!-powiedziałam rozbawiona i znudzona. Wkurzyłam go,widać po tym jak zaciska pięści. Oboje wyszli. Dla rozrywki zaczęłam sobie nucić "Wlazł kotek na płotek,pierdalnoł go młotek,siekiera dobiła i kotka zabiła. Kotek nieżywy pierdalnoł nieżywy w pokrzywy" i tak w kółko. Naprawdę fajna krótka piosenka. Zabawne...Nie mogłam się teleportować,nie wiedziałam dlaczego. Przymknęłam powieki i odchyliłam do tyłu głowę. Nudzi mi się jak cholera! A do tego bałam się o Lunę. Jeśli Ci ludzie złapali też ją,nic dobrego z tego nie wyniknie. Pojedyńcza łza spłynęła po moim policzku. Ktoś wszedł do pokoju,gdzie siedziałam związana. Miałam wyjebane na całego,więc nawet nie otworzyłam oczu. Coś było nie tak. Otworzyłam oczy szeroko i rozejrzałam się. To co zobaczyłam mnie zdezorientowało. Czarnowłosy chłopak pochylał się nade mną. Ręce oparł na moich nogach. Był sam. Patrzył mi głęboko w oczy. Jego czarne jak noc oczy nie wyrażały żadnych uczuć.
-Gdzie jest Luna?-zapytałam głosem wypranym z emocji. Uśmiechnął się lekko.
-Chodzi Ci o taką niską,kruchą blondynkę z niebieskimi oczami?-zapytał spokojnie,a mnie kurwica wzięła.
-Gdzie ona jest?!-krzyknęłam wściekła.
-Niech pomyślę...-udawał,że się zastanawia. Zaczęłam się szarpać z liną i krzesłem wściekła.
-Gdzie ona jest do kurwy nędzy?!!-wrzasnęłam wściekła. Miałam ochotę go walnąć patelnią.
-Daleko-odpowiedział z uśmieszkiem i wyszedł. Dość tego!






                              *******************************************
Miał być dłuższy,ale jakoś mi nie wyszło. Wiem,zshrzaniłam rozdział. Przepraszam! Komentujcie!




                                                                                                           Marzycielka Zapomnienia.


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz