Piosenki

czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 13.

Jakimś cudem doszłam do Wielkiej Sali i bardzo ostrożnie usiadłam na swoim miejscu. Między Potterem a Granger.
-Wyglądasz na zmęczoną i wściekłą zarazem-oznajmił Ron.
-Jakby się ktoś Ciebie głupio pytał i odpyskowywał mu złośliwie,a za to dwa razy więcej ćwiczył niż reszta to też byś tak wyglądał-warknęłam-W dodatku jestem jedyną dziewczyną w drużynie Moody'ego-dodałam. Zaśmiali się i zaczęliśmy jeść-Mam na dzisiaj dość,a jeszcze muszę iść do dyrektora-sapnęłam. Poczekałam,aż wszyscy wyjdą i wstałam. Podeszłam do dyrektora Dumbledore'a. Pogratulował mi wstąpienia do drużyny debili i dał miotłę. Minubus 1000 najlepsza i najszybsza miotła. Mogą ją mieć tylko Szukający. Za dwa tygodnie mecz. Podziękowałam za miotłę,okryłam ją szarą płachtą i poszłam do siebie...
Jak szybko potrafią zlecieć te dwa tygodnie. Zaskakujące tempo. Pierwszy tydzień leżałam sobie spokojnie w skrzydle szpitalnym,bo przyjebał mi tłuczek. Piłka wielkości mojej głowy z dużą siłą wjebała we mnie i zleciałam z miotły. Jeden minus tego. Malfoy też trafił do skrzydła szpitalnego. Był cały w siniakach i miał wstrząs mózgu. Jest też plus. Mogliśmy się wyzywać na okrągło. Pełna nienawiść. Musieli nas rozdzielić,bo jedno łóżko mnie nie powstrzymało od rzucenia się na niego z pięściami. Ja byłam w jednym końcie wielgachnego pokoju,a on w drugim. Codziennie odwiedzali mnie przyjaciele i debile z drużyny. Iwanow też raz przyszedł,ale jak mu podbiłam oko odpuścił sobie przychodzenie do mnie. Drugi tydzień się nade mną znęcali. Trzy razy więcej ćwiczeń to lekka przesada. Draco wyszedł dwa dni przed meczem,a mnie musieli pilnować,żebym przypadkiem nie zrobiła. Przebieram się oddzielnie od tych zboczeńców. Nauczyli mnie zamykać się w szatni na klucz. Związałam włosy w wysokiego kucyka i mocno zasznurowałam buty. Wyszłam z szatni w tym samym momencie co debile i ruszyliśmy na boisko z miotłami. Pierwszy wyszedł James,potem debile wyszli gęsiego. Na samym końcu ja. Jestem ich "tajną" niebezpieczną bronią. Ruszyłam przed siebie kiedy te cwele dały mi znak. Dumnie krocząc z miotłą w ręce stanęłam z pokerową twarzą przy drużynie.
-Czyżby Gryffoni znaleźli sobie Szukającego? Ależ tak! I to nie byle jakiego! Szukającą Gryffindoru jest Clarissa Hell!!-komentator był zdziwiony i radosny tak jak reszta. Strzepnęłam z mojego ramienia łapę Iwnowa. Niestety stałam koło niego.
-Macie grać czysto! Bez żadnego gryzienia,czarowania i spychania z mioteł!-oznajmiła McGonagall. Wszyscy polecieli w górę,ale ja zostałam. Kiedy wypuścili wszystkie piłki. Tłuczka,złotą małą kuleczkę ze skrzydełkami i inne duperele nadal stałam na ziemi. Zauważyłam złotą kuleczkę ze skrzydełkami i dopiero teraz wzleciałam w górę. Moim celem jest to szybkie cholerstwo ze skrzydełkami. Moim zadaniem jest złapać tą kulkę i wygramy. Przeleciałam obok grających debili. Zrobiłam szybki unik przed tłuczkiem wysłanym na mnie przez Ślizgonów Warknęłam coś pod ich adresem i ruszyłam za piłeczką. Niestety nie byłam sama. Szukający Ślizgonów też ruszył za piłeczką. Lecieliśmy ramię w ramię ale w końcu go wyprzedziłam. Liczyła się tylko ta piłeczka i nic więcej. Wyciągnęłam rękę po nią ale ta wredna mała piłeczka skręciła. Zrobiłam koziołka i ruszyłam za nią. Wleciałam między drewniane deski i w miarę je omijałam...
                                                                   ***
-Aaa!-pisnęła Hermiona widząc jak brunetka wywija koziołka.
-Spokojnie. Nic jej nie będzie-starał się ją uspokoić brunet w okularach. Brunetka uspokoiła się i obserwowała jak jej przyjaciółka wlatuje między deski,a za nią szatyn ze Ślizgonów. Co chwilę tłuczek rozwalał deski,ciskany przez Malfoya. Brunetka była tak zajęta ściganiem piłeczki,że nie zwracała uwagi na to co dzieje się dookoła niej. Tłuczek trafił ją w ramię przez co spadła z miotły i trzymała się jej tylko jedną ręką. Po chwili siedziała już na miotle i zawzięcie goniła złotą kulkę. Po jakichś dwóch godzinach zleciała z miotły i runęła prosto na ziemię. Podniosła się do klęczek i chwyciła za szyję. Potter i Granger zerwali się na równe nogi i zaczęli do niej biec. Była blada jak trup i nagle coś zalśniło w jej ręce. Oboje stanęli jak wryci i patrzyli na jej rękę.
-Gryffindor wygrywa dzięki pięknej i niebezpiecznej Clarissy Hell!!! Złapała Znicza!!! Proszę państwa co za emocje....!!-zaczął krzyczeć do mikrofonu komentator.
                                                                ***
Dusiłam się. Podniosłam się do klęczek i złapałam za gardło. Zaczęłam kaszleć. Po chwili wyciągnęłam z ust złotą skrzydlatą piłeczkę,którą prawie połknęłam. Patrzyłam na nią tępo i dopiero po chwili zorientowałam się,że to Znicz,a my wygraliśmy. Przez tą cholerną piłeczkę o mało się nie udusiłam! Po chwili wstałam i lekko się zachwiałam przez brunetkę,bo się na mnie rzuciła z przytulasem. Dołączyli też te debile jebane i stałam jak posąg w grupowym uścisku. Nie byłabym sobą gdybym tego nie skomentowała. Od razu się odsunęli i zostałam tylko w uścisku Hermi.
-Dusisz-jęknęłam,bo zabrakło mi powietrza. Oderwała się ode mnie z szerokim uśmiechem. Ślizgoni byli zawiedzeni swoim Szukającym. Nie chce się przechwalać ale Szukający jest najważniejszy z całej drużyny. Chyba przeszłam do historii. W końcu to o mało złotego Znicza nie połknęłam...
W sumie mamy wolne dziś od szkoły ale ja zamierzam pochłaniać naukę. Niech znają moją łaskawość. W końcu wpierdoliłam Malfoyowi za to,że zabrał Hermi szklaną kulę. Unikam jak ognia Iwanowa. Cwel chce zaprosić mnie na bal. Dobry powód do unikania go? Dobry. Tak więc w czasie wolnym,wślizgnęłam się do biblioteki. Harry,Ron i Hermiona też tu siedzieli i gapili się na mnie.

Jakby tego było mało. Drużyna też tu była,razem z Iwanowem. Jak błyskawica wleciałam między półki i ukryłam się za jakimś regałem. Uff. Nie zauważyli mnie. Już miałam przemknąć do Ksiąg Zakazanych,gdy wyrósł przede mną...Iwanow. Miałam ochotę uciec z krzykiem albo się rozpłakać. Jak on mnie znalazł? Popatrzyłam na swoje paznokcie. Wydawały się bardzo interesujące,bardziej niż Iwanow.
-Połowa dziewczyn się w Tobie zakochała,a Ty akurat mnie musisz prześladować?-zapytałam z wyrzutem. Roześmiał się. To nie jest zabawne! To tragiczne!
-Powinnaś być szczęśliwa,że akurat Ciebie prześladuje-odpowiedział.
-Ale nie jestem!-warknęłam-Zostaw mnie w spokoju-zażądałam i ominęłam go.
-A jak nie zostawię,to co?-zaczął się ze mną droczyć. Grr!
-To nic. Daję Ci do zrozumienia,że nie jesteś w moim typie-odpowiedziałam.
-Jestem w typie każdej-stwierdził z uśmiechem.
-A czy ja wyglądam na każdą?-zapytałam przerażająco spokojnie.
-Nie-odpowiedział.
-No to się odwal ode mnie!-warknęłam i wyminęłam go.
Na Wielką Salę szłam jak żółw. Jestem głodna jak wilka ale nie zamierzam siedzieć przy jednym stole z drużyną. Weszłam do Sali razem z Potterem. Pożegnałam się i wolniej od ślimaka szłam do stołu. Usiadłam pomiędzy bliźniakami.George'em Weasley i Fredem Weasley. Oczywiście powitali mnie po swojemu czyli poczochrali moje włosy.
-A tyle je układałam!-jęknęłam. Wyczochrałam im obu włosy,które teraz stały na wszystkie strony. Polubiłam ich. Wszyscy ucichli i odwrócili się do dyrektora Dumbledore'a.
Austin Black.
-Chciałbym powitać nowego ucznia naszej szkoły! Austina Blacka!-oznajmił i wskazał na chłopaka ręką. Został przydzielony do Griffindoru. Wywróciłam oczami. Zjadłam obiad i wstałam od stołu. Przeszłam ławkę i podeszłam do moich przyjaciół. Usiadłam obok Pottera.
-Nie będą źli,że usiadłaś z nami?-zapytał Ron.
-Zjadłam z nimi obiad. Powinno ich to cieszyć,że nic im nie dosypałam do zupy-odpowiedziałam. Zaśmiali się z mojej odpowiedzi. Zarobiłam pięć szwów na prawym przedramieniu od tłuczka. Taka znajomość jest groźna. Ja tą znajomość przetrwałam i tylko rana mi o niej przypomina.
-Ziemia do Clary!-powiedział rozbawiony Potter machając mi przed twarzą ręką.
-Hę?-mruknęłam,na co się zaśmiali.
-Kiedy masz iść na ściągnięcie szwów?-zapytała Hermi.
-Za dwa lub trzy dni-odpowiedziałam.
-Uwaga Snape tu idzie!-pisnął blady Ron. Zmiana tematu!
-Hermiona Strasznie chrapie w nocy-palnęłam pierwsze lepsze co mi wpadło do głowy.
-Ja nie chrapę!-zaprzeczyła brunetka.
-Nie,wcale-mruknęłam.
-Ciekawe czy na opiece o zwierzętach będzie pytać-zastanowił się głośno Potter. To akurat mieliśmy wspólnie.
-Ja tam to nie uważam na jej lekcjach-powiedziałam.
-A jak Cię weźmie do odpowiedzi?-zapytał Ron.
-Pierdole to-stwierdziłam.
-Słownictwo Hell!-upomniał mnie lodowaty głos. Zbyt dobrze wiem do kogo należy-Minus dziesięć punktów-dodał Snape.
-Jakby pan słyszał mnie na treningu to uszy,by panu odpadły-powiedziałam. Polazł kogoś innego upominać.
-Uwziął się na Ciebie-stwierdził Potter.
-Żeby to tylko on-mruknęłam-Założę się,że jeszcze dzisiaj mnie weźmie do odpowiedzi-stwierdziłam.
-Szkoda,że nie mamy razem lekcji-westchnęła Hermi.
-Nie martw się. Odrobimy to na Opiece Nad Zwierzętami-pocieszyłam ją. Wstaliśmy od stołu i ruszyliśmy do klas. Obrona Przed Czarną Magią. Nawet nie zdążyłam usiąść na krześle obok Pottera,bo Snape wziął mnie do tablicy. Posłałam brunetowi spojrzenie mówiące "A nie mówiłam?",ten się zaśmiał. Ten cham napisał na tablicy zadania z lekcji,o której się nie uczyliśmy. Dobrze,że przeczytałam cały podręcznik. Zrobiłam te głupie zadania i posłałam nauczycielowi triumfalny i wredny uśmiech. Usiadłam na swoim miejscu. Nauczycielowi zaczęło nie pasować usadowienie wszystkich,więc je zmienił. Zgadnijcie z kim siedzę. Z Malfoyem. Na początku nie było tak źle. Kilka wyzwisk i szturchnięć. Ale potem się zaczęło. Wylałam na jego włosy atrament. Odwdzięczył się tym samym. Tyle,że ja teraz miałam czarne włosy,a nie granatowo-zielono-różowe. Cała klasa pękała ze śmiechu. Niestety mieliśmy cztery lekcje ze Snape'em. Weszłam do Wielkiej Sali z wrednym uśmiechem i teraz już pustą butelką atramentu. Pomyślałam,że lubi też niebieski i fioletowy. Tak więc weszłam pierwsza,a zaraz za mną już nie blondyn. Cała sala ryknęła śmiechem na jego widok. Usiadłam pomiędzy bliźniakami.
Fred i George Weasley.
-To Twoja sprawka?-zapytał Fred,pokazując na Malfoya.
-Uczę się od najlepszych-przytaknęłam. Zjadłam szybko dwie bułki i o mało nie zabijając się o sznurówki usiadłam między Granger,a Potterem,który kończył opowiadać wydarzenia z ostatnich czterech godzin.
-Do twarzy Ci z czarnymi włosami-powiedział Nowy.
-Wyglądam jak Snape. Ze mną jeszcze nie jest tak tragicznie jak z tym klaunem-stwierdziłam. Zaczęliśmy się śmiać ale po chwili przestaliśmy,bo obok mnie usiadł Iwanow i Malfoy-Podobają Ci się włosy?-zapytałam złośliwie kolorowo włosego.
-Jak się nie zmyją to Cię uduszę-warknął.
-Pocieszyłabym Cię ale mi się nie chce-oznajmiłam. Klaun odszedł od naszego stolika mamrocząc pod nosem jakieś przekleństwa,za co odjęli mu punkty.
-Czego?-zapytałam chłodno Iwanowa.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał,a ja od razu wyplułam herbatę i zaczęłam się krztusić. Kiedy z pomocą Pottera jakoś się uspokoiłam.
-Nie-odpowiedziałam śmiertelnie poważnie. Po twarzy Iwanowa wiedziałam,że łatwo się nie podda.
-Dlaczego nie?-zapytał.
-Bo nie i już!-warknęłam.
-Musisz znaleźć inne wytłumaczenie niż "bo nie" i "nie jesteś w moim typie"-powiedział. I co teraz?
-Bo Cię nie lubię-wypaliłam.
-Ale ja Cię lubię-powiedział.
-Nic mnie to nie interesuje-oznajmiłam i wyszłam z Sali.
Dobry miesiąc go unikałam albo uciekałam. A co najbardziej mnie przeraziło to to,że chyba go bardzo lubię. Właśnie uczyłam się Historii Magii,kiedy drzwi się otworzyły do mojego pokoju. Nie odrywałam oczu od książki. Jak się nie nauczę połowy podręcznika to nie zgam z SUM'ów.
-Hermi wyszła na randkę z Ronem,Harry-oznajmiłam,przewracając kartkę.
-To dobrze-powiedział Iwanow,zabierając mi książkę. Zabijałam go wzrokiem.
-Tam są drzwi-oznajmiłam,wskazując na drzwi i biorąc następną książkę do ręki. Znowu mi ją zabrał. Spokojnie,mam ich pod dostatkiem na łóżku.
-Wiem gdzie są drzwi-powiedział,zabierając mi książkę. Za szóstym razem się poddałam.
-Dobra! Czego che...-nie dokończyłam,bo mnie pocałował. Wiecie co ja zrobiłam? Oddałam go!
-To co? Mam uważać to za tak?-zapytał,patrząc na mnie badawczo kiedy się ode mnie odkleił.
-Nie!
-Tak?
-Nie!!
-Nie
-Tak!!-podniosłam głos i walnęłam się z otwartej dłoni w czoło,lewą ręką-To znaczy Nie!-już miałam go zwyzywać za to,że wziął mnie takim głupim sposobem. Pocałował mnie w usta bardzo długo i namiętnie.
-Spotkamy się na śniadaniu,skarbie-powiedział i ruszył do drzwi.
-Nie mów tak do mnie! Nie jestem Twoją dziewczyną i nigdy więcej mnie nie całuj!!-krzyknęłam wściekła.
Znałam na pamięć wszystkie książki,więc powinnam zdać sumy. Weszłam do klasy i od razu usiadłam w ławce z Malfoy'em (siedzimy tak na wszystkich lekcjach przez Snape'a). Napisałam wszystko i oddałam kartki.
Rzuciłam się na łóżko wyczerpana. Testy tak mnie zmęczyły,że od razu zasnęłam...
Obudziłam się w środku nocy,wypoczęta. Coś mi tu nie gra. A! Wiem! Nie ma Hermi. Ubrałam czarne spodnie,glany,bokserkę i skórzaną kurtkę. Wyciągnęłam miotłę z pod łóżka i otworzyłam okno balkonowe. Weszłam na miotłę i jak strzała poleciałam w stronę zakazanego lasu. Nabrałam wysokości (żeby nikt mnie nie zobaczył) i rozglądałam się za Hermi.Była centralnie tuż przy Zakazanym Lesie. Schyliłam się i ruszyłam na dół. Z lądowaniem jakoś mi nie wychodzi dlatego runęłam na trzech kolesi ubranych na czarno. Oni jedni trawę,a ja z nich wstałam.
-Chociaż raz miękkie lądowanie-powiedziałam do siebie. Podeszłam do Hermi-Co tu robisz?-zapytałam się jej.
-Dostałam sowę od Rona,że mam przyjść pod Zakazany Las,ale to była pułapka-odpowiedziała.
-Nadal jest pułapką-wtrącił jeden z trzech kolesi,na których wpadłam.
-A Ty co tutaj robisz? Jak przyszłam to smacznie spałaś-zapytała. Rozmasowałam bolący tyłek.
-Chciałam sobie polatać w nocy-odpowiedziałam sarkastycznie-Nie było Cię jak się obudziłam i stwierdziłam,że się nie uśpię jak Cię nie ma i nie chrapiesz-odpowiedziałam-Muszę się nauczyć lądować. Wstyd. Szukająca nie umie lądować,a umie się prawie udusić złotym Zniczem-mruknęłam do siebie.
-Jak wyjdziemy z tego cało to Cię nauczę-obiecała Granger. Zaczęłam szukać mojej miotły,bo wypuściłam ją jak tylko zaczęłam "lądować".
-Tego szukasz?-zapytał rozbawiony głos. Przeniosłam swoje spojrzenie z trawy na kolesia,który trzymał moją miotłę.
-Tak. Możesz mi ją już oddać-powiedziałam wyciągając rękę w jego stronę. Oni się tylko zaśmiali,a ten który trzymał moją miotłę wrzucił ją do lasu. Zacisnęłam dłonie w pięści,wściekła i już miałam się na niego rzucić z pięściami,ale przerażona Granger złapała mnie za prawe przedramię. Blizna zapiekła,a ja cicho syknęłam.
-Porąbało Cię? Jest ich trzech,a my dwie. Mają różdżki,a my nie!-powiedziała cicho. Zaśmiałam się cicho. Rozśmieszyła mnie.
-Jak myślisz,czemu Malfoy wylądował w skrzydle szpitalnym z wstrząsem mózgu i taki poobijany?-zapytałam ją. Jej źrenice się rozszerzyły.
-Ty go tak stłukłaś?-odpowiedziała pytaniem na moje pytanie. Uśmiechnęłam się.
-Strasznie niebezpiecznie chodzić w nocy po zamku jeśli ktoś ze mną zadarł-potwierdziłam.
-Ty głupia suko!-warknął zamaskowany koleś i walnął mnie w twarz. Moja ręka automatycznie,powędrowała do policzka. Cała trójka wymierzyła w nas różdżkami. Doskonale wiedziałam,że to MÓJ koniec,ale nie Granger. Wysłałam myślową wiadomość kilkum profesorom i dyrektorowi Dumbledore.
George Weasley








                                        *******************************
Hej! Jak rozdział? 13 komentarzy=następny rozdział (jak jutro napisze,to dodam. MOŻE)
MOŻECIE KOMENTOWAĆ TYLKO RAZ (CHYBA,ŻE USUWACIE SWÓJ KOMENTARZ I PISZECIE INNY). DOTYCZY TO SZCZEGÓLNIE KAROLINY NOWAK.














Granger

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz