Piosenki

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 2.

Obudziłam się z bólem głowy. Kac morderca! Wzięłam prysznic i ubrałam czystą bieliznę oraz czarną koszulę nocną. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. O mało się nie zabiłam na schodach,przez mojego buta. Los sobie chyba ze mnie kpi. Weszłam do kuchni i napiłam się prosto z kartonu mleka. Pusty karton wyrzuciłam do kosza. Usłyszałam huk i zduszony jęk. Wyszłam z kuchni i zobaczyłam Klausa na podłodze. Zbierał swoje zwłoki z podłogi. Podskoczyłam na dźwięk dzwonka do drzwi. Odwróciłam się i otworzyłam drzwi. Znieruchomiałam,gdy zobaczyłam Mulata. Zlustrował mnie wzrokiem i zatrzymał się na moich udach. Było widać blizny. Jednym ruchem zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek. Odwróciłam się do brata. Był blady jak kreda i stał nieruchomo przy schodach.
-W co Ty się wplątałeś?-zapytałam. Odpowiedziała mi głucha cisza-Mów albo go wpuszczę do domu-zaszantażowałam go.
-Nie zabiłem kogoś-odpowiedział bardzo cicho,kiedy sięgałam do zamka.
-Nie rozumiem-oznajmiłam.
-Wpakowałem się w niezłe gówno. Zabijam. Nie zabiłem jakiegoś chłopaka i poleciał do psów na Malika-szepnął. Julie też była uzależniona od narkotyków. Stałam nieruchomo i patrzyłam na blondyna.
-Co?-zapytałam cicho.O ja pierdole-Wymyślimy coś-powiedziałam. Wbiegłam po schodach. Szybko przebrałam się w bluzkę i rurki. Zbiegłam po schodach ubierając buty. Klaus rozmawiał z Mulatem na ganku,bo słyszałam jak się darł. Związałam włosy w wysokiego kucyka i niepewnie wyszłam z ganek. Zagryzłam dolną wargę i popatrzyłam na brata. Był w dalszym ciągu blady i zdenerwowany. Mulat popatrzył na mnie i mruknął do mnie. Prychnęłam.
-Masz bardzo ładną siostrę-oznajmił,lustrując mnie wzrokiem od góry do dołu. Cofnęłam się o krok.
-Nie mieszaj jej w to!!-wrzasnął Klaus. Mulat zaśmiał się kpiąco.
-Sam ją w to wmieszałeś-oznajmił. Z przerażenia mój umysł pracował dwa razy szybciej. Wpadłam na bardzo dobry pomysł. Jaki? Ucieczkę. Odwróciłam się i ruszyłam biegiem przed siebie. Nie uwierzycie ale biegłam jak sportowiec. Adrenalina robi z ludźmi dziwne rzeczy. Wbiegłam do parku i zaczęłam omijać ludzi. Było ich tu w cholerę! No tak! Dziś zbieranie kwiatów! Nie miałam zamiaru odwracać głowy i sprawdzać czy ktoś za mną biegnie. Byłam zbyt przerażona. Wybiegłam z parku drugim wyjściem i ruszyłam biegiem w kierunku domu Julie. Przeskoczyłam ogrodzenie i wbiegłam po schodach na ganek. Zapukałam,a raczej waliłam pięścią w drzwi. Po kilku sekundach otworzyła mi blondynka. Weszłam do jej domu.
-Wyglądasz jakbyś przed kimś uciekała-skomentowała mój nierówny oddech. Byłam wykończona i zziajana. Czułam się jakbym przebiegła maraton.
-Bo...ta-kk jjjessstt-wysapałam. Weszłam za nią do salonu i usiadłam na fotelu. Blondynka dała mi szklankę z wodą. Opróżniłam ją jednym łykiem.
-Opowiedz mi wszystko-poprosiła. Opowiedziałam jej,jak podejrzewałam Klausa,że coś ukrywa,o tym jak spotkałam go i dwóch nieznajomych,opisałam mulata i powiedziałam czego się dowiedziałam. Blondynka była blada i lekko zdenerwowana-Znam go. Nazywa się Zayn Malik ,jest zabójcą i handluje samochodami i jest nieobliczalny-oznajmiła cicho.
-Skąd?-zapytałam.
-Kupywałam od niego narkotyki-odpowiedziała-Musisz uciekać-oznajmiła.
-Już to robię-mruknęłam. Blondynka wstała z kanapy i podeszła do okna. Odetchnęła z ulgą,wyciągnęła z kanapy plecak. Ubrała trapery i rzuciła mi drugą parę. Zdjęłam trampki i ubrałam trapery,mocno zasznurowałam i wstałam z fotela.
-Uciekniemy razem. Mam mały kłopot z Tomlinson'em. Ruszamy-powiedziała. Wyszłyśmy z jej domu i szłyśmy szybko na przystaj dla statków. Weszłyśmy na jeden z nich,z tego co wiem wycieczkowy. W jadalni zjadłyśmy syte śniadanie. Blondynka patrzyła gdzieś za mnie. Zerknęłam w bok i napotkałam wzrok blondyna o niebieskich oczach. Rozmawiał z kimś przez telefon i obserwował mnie. Popatrzyłam za siebie. Brunet o czekoladowych oczach,obserwował nas i też rozmawiał przez telefon. Mam złe przeczucia.
-Kurwa-zaklnęła blondynka.
-Czy mi się wydaje,że nas obserwują?-zapytałam.
-To ludzie Malika. Dziwnym trafem płyną tym samym statkiem co my-oznajmiła. Wstałyśmy i wyszłyśmy na świeże powietrze. Blondynka oparła się o barierkę i myślała o czymś. Przeczesała dłonią włosy i westchnęła-To chyba koniec-szepnęła.
-Nie poddam się tak łatwo-oznajmiłam-Umiesz pływać?-zapytałam,patrząc w dół na morze.
-Oczywiście-odpowiedziała-Co zamierzasz zrobić?
-Skaczemy-odpowiedziałam. Skoczyła do wody,a ja usłyszałam kroki i wrzaski za sobą. Bez namysłu wskoczyłam do wody.Była lodowata i chłodziła moje gorące ciało. Było gorąco. Wypłynęłam na powierzchnię i popatrzyłam na statek. Blondyn i brunet stali przy barierce i patrzyli na mnie. Rozejrzałam się za Julie. Po chwili wypłynęła metr ode mnie-Płyń za mną pod wodą-rozkazała. Zanurzyła się. Wzięłam wdech i zanurkowałam za nią. Płynęłam za nią,co jakiś czas wynurzałyśmy się łapiąc oddech. Kiedy wreszcie wyczołgałyśmy się na plaże,byłam zmęczona.
-Nigdy więcej nie będę pływać w morzu-westchnęłam. Rozwaliłam się wygodnie na piasku i gapiłam na chmury.
-Musimy iść,w każdej chwili mogą nas znaleźć-oznajmiła Julie. Wstałam i ruszyłyśmy brzegiem plaży. Gdyby co wbiegniemy do morza. Julie zatrzymała się nagle. Skapnęłam się po minucie. Odwróciłam się i zobaczyłam Mulata,bruneta o szarych oczach i blondyna ze statku. Odwróciłam się w przeciwną stronę. Dwóch brunetów. Otoczyli nas. Popatrzyłam na morze i uśmiechnęłam się do siebie. Popatrzyłam na blondynkę porozumiewawczo. Nadal byłyśmy mokre. Dobrze,że odpoczęłyśmy. Obie zaśmiałyśmy się i wbiegłyśmy do wody. Potknęłam się o coś i wleciałam twarzą do wody. Woda była mi do pasa. Teraz to już jestem cała mokra. Naprawdę trudno było mi iść dalej. Nagle ktoś mnie złapał i przewiesił sobie przez ramie. Wrzeszczałam 'Kurwa!! Puszczaj pedale!!' i biłam chłopaka w plecy ostatnimi siłami. Potem zemdlałam z wycieńczenia.
Obudziłam się na miękkim łóżku. Na pewno była noc. Nie zostanie tu ani minuty dłużej. Wstałam i zobaczyłam,że jestem tylko w jakiejś białej koszulce do połowy ud. Oj. Gdzie moje ubrania? Co ja tu robię? Gdzie jestem? Gdzie Julie? Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Zrobiłam kilka cichutkich kroków w prawo i zostałam znokałtowana drzwiami. Upadłam na tyłek. Moje czoło! Mój biedny tyłek! Zaczęłam masować sobie czoło i po chwili wstałam. Zlustrowałam typka w zielonym podkoszulku. Julie! Przytuliłam się do niej.
-Spadamy-oznajmiła cicho. Kiwnęłam głową na znak,że się z nią zgadzam i ruszyłyśmy po schodach na dół. Usłyszałam głosy dochodzące z salonu. Musimy jakoś przejść przez korytarz do drzwi. Problem pojawił się w tym,że musiałyśmy przejść obok salonu i kuchni.
-David,Twoja kolej-oznajmił komuś,bardzo znajomy głos. Po chwili usłyszałyśmy kroki. Pociągnęłam Julie do ciemnego konta,zasłaniając siebie. Biały podkoszulek szybko by zobaczył. Brunet nawet nas nie zauważył,wbiegł po schodach na górę.
-To nasza szansa-szepnęłam i ruszyłam biegiem do drzwi. Nacisnęłam klamkę i zbladłam. Zamknięte! Z moich ust wydobyła się wiązanka przekleństw pod adresem Malika.
-Gdzieś się wybierasz?-aż podskoczyłam,gdy usłyszałam jego głos za mną. Odwróciłam się do niego przodem.
-Do domu?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Ten się zaśmiał i złapał mnie brutalnie za nadgarstek. Musiał mnie siłą ciągnąć za sobą na górę. Weszliśmy do pokoju,z którego wyszłam.Zostałam brutalnie popchnięta na ścianę. Moim plecom nie spodobało się spotkanie ze ścianą. Zresztą jak mi. Zrobiło mi się niedobrze. Niedobrze! Zasłoniłam usta ręką i wbiegłam do łazienki. Dopadłam kibla i zwymiotowałam. Zasnęłam oparta o zimną ścianę.
Obudziłam się i pierwsze co stwierdziłam to to,że nie jestem głodna. W nocy jeszcze dwa razy zwymiotowałam. Wstałam,wzięłam prysznic i ubrałam wczorajsze ubranie. Wyszłam z łazienki i wpadłam na bruneta o zielonych oczach. Najpierw czoło,tyłek,plecy a teraz znowu czoło!
-Jezu! Nic Ci nie jest?-zapytał,podnosząc mnie.
-Odpowiedziałabym,że tak ale nie chce mi się kłamać-warknęłam. Zrobił zdziwioną minę.
-Chodź-poprosił,wychodząc za nim z pokoju. Po chwili weszłam za nim do kuchni i usiadłam obok Julie. Zlustrowała mnie wzrokiem.
-Wyglądasz marnie-szepnęła bardzo cicho. Przede mną wylądował talerz z jajecznicą i trzema tostami. Mój mózg już liczył kalorie. Gapiłam się z przerażeniem na to jedzenie. Odsunęłam talerz i rozsiadłam się wygodniej na krześle. Zobaczyłam pytającą minę blondynki i reszty.
-Ana powróciła-oznajmiłam z uśmiechem. Troszkę się stęskniłam za tą drugą mną.
-Co powróciło?-zapytał brunet,na którego wpadłam w pokoju.
-Albo to zjesz albo nakarmię Cię siłą-warknął mulat. Z racji tego,że zostałam przez niego porwana to nie może mnie skrzywdzić.
-Jeśli tak bardzo chcesz mieć obrzygane buty to spróbuj-odszczekałam. Chyba nie spodziewał się,że odmówię. Panie Malik ja mogę w nieskończoność mówić Nie. Popatrzyłam na siebie. Za bardzo się spasłam,to jest pewne-Jestem gruba-stwierdziłam cicho.
-Co mówiła Natalie na leczeniu?-zapytała cicho Julie.
-Że faceci to skurwysyny i mam się nie przejmować co mówią?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie,jeszcze bardziej wkurwiając Malika.
-Nie,nie to-mruknęła blondynka. Westchnęłam.
-Że mam ignorować głosik w mojej głowie i zawsze się mu sprzeciwiać?-zapytałam obojętnie.
-Dokładnie-przytaknęła-Więc jak mówi nie jedz..-zawahała się na chwilę-To zrób mu na złość,tak jak Malikowi-dodała. Uśmiechnęłam się pod nosem i nadal walcząc ze sobą nabiłam kawałek jajka i zjadłam. Zatkało mnie przy dziesięciu widelcach i czterech gryzach tosta-Na początek wystarczy-oznajmiła.
-Chcesz mnie wykończyć-mruknęłam pod nosem.
-Skoro anoreks...-przerwałam jej mocnym kopniakiem. Blondynka krzyknęła zaskoczona i zaczęła sobie masować nogę. Z pewnością będzie miała siniaka.
-Anoreksja?-zielonooki był zaskoczony. Z tego co się orientuje to David.
-Udław się!-warknęłam w kierunku blondynki,która piła herbatę-A Ciebie to gówno obchodzi-te z kolei słowa powędrowały do Davida. Wyszłam z kuchni wściekła ja cholera. Po chwili zamknęłam się w łazience i zaczęłam grzebać w szafkach. W końcu znalazłam to co chciałam i zaczęłam ciąć sobie nadgarstek. Po dwunastu cięciach przestałam i płakałam. Po chwili ktoś zaczął walić do drzwi pięściami i warczał,żebym otworzyła.
-Pierdol się!!!-wrzasnęłam wściekła. Z drugiej strony usłyszałam śmiech mulata. Zasnęłam po kilku minutach,ignorując groźby ze strony Pana Chuja. Taką mu dałam ksywkę.





                                 +++++++++++++++++++++++++++++++++



Ana - anorektyczki nazywają tak swoją chorobę






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz