Kiedy się obudziłam,zorientowałam się,że leże na łóżku. Miałam za bandażowaną rękę i strasznie bolała mnie głowa. Kiedy tylko usiadłam,drzwi się otworzyły i zobaczyłam jakąś farbowaną blondynkę.
-Jestem Mel-przedstawiła się i podała mi jakieś ciuchy.
-Clary-mruknęłam-Co to?-zapytałam.
-Połowa Twojej kary-odpowiedziała ze współczuciem. Zmarszczyłam brwi.
-Jakiej kurwa kary?-zapytałam zdziwiona.
-Ubierz się-poprosiła-Powiem Ci jak się ubierzesz-oznajmiła. Wygramoliłam się z łóżka i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam to. http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_134/set?id=90287137 . Wyszłam z łazienki i usiadłam na krześle przed Mel.
-Jedziesz z nami na wyścigi Malika,Tomlinson'a i Frey'ów-odpowiedziała na moje wcześniejsze pytanie.
-Po jaką kurwa cholerę?-zapytałam zła.
-Musisz odcierpieć karę za swoje sprzeciwianie się mu-odpowiedziała. Skończyła mnie malować i razem zeszłyśmy na dół. Wyglądałam jak dziwka. Nie przesadzam. Z tym wyjątkiem,że one noszą szpilki,a ja ubłagałam Melanie do conversów. Cham jeden czekał na nas,a raczej na mnie. Zlustrował mnie wzrokiem i uśmiechnął się. Dobra. Szczerzył gębę. Jebany skurwysyn.
-Chodź-rozkazał. Posłucham Mel i na razie będę wykonywać jego rozkazy. Ze spuszczoną głową ruszyłam za nim. Gapiłam się na moje nogi. Jakimś chujem blizny zniknęły z moich nóg i rąk. Weszłam na Malika i miałabym nieprzyjemne spotkanie z ziemią gdyby nie jego ręce. Wyraźnie był zadowolony,do czasu. Wsiadłam bez słowa na miejsce pasażera i zapięłam pas. Nogi oparłam na deskę rozdzielczą. Przez całą drogę grałam na jego komórce. Pou. Byłam tak zainteresowana grą,że nie zauważyłam jak stanęliśmy. Ogólnie udawałam,że gram. Przestawiłam mu tapetę na jakiegoś słodkiego miśka,wygaszacz też zmieniłam na galopujące konie. Się wkurwi. Nie zabrał ode mnie swojego telefonu. Wysiadłam z auta i zostałam siłą przyciągnięta do boku Mulata. Wredny,arogancki chuj! Warknęłam cicho,na co on się uśmiechnął. Phi! Za niedługo nie będzie taki uśmiechnięty.
-Niby czemu?-zapytał zaciekawiony. Chyba powiedziałam to na głos.
-Co,niby czemu?-udałam głupią. Chyba go trochę rozzłościłam. Oczywiście wyładuje się na mnie...po wyścigu. Wsiadł do auta i pojechał na metę. Uśmiechnęłam się z ulgą. Tera poszukam drogi,żeby stąd uciec.Zdążyłam zrobić kilka kroków przed siebie kiedy drogę zastąpił mi jakiś farbowany blondyn z niebieskimi oczami. Trzeba się go pozbyć. Tylko jak?
-Dokąd to,mała?-zapytał.
-Mała to jest Twoja pała. Ja jestem niska-warknęłam,odwracając się w przeciwną stronę. Poczułam szarpnięcie w tył-Chyba nie chcesz zadzierać z Malikiem?-zapytałam,uśmiechając się chytrze. Jestem nietykalna! Zrobił zaskoczoną minę i cofnął się-Tak myślałam-mruknęłam. Odwróciłam się i wpadłam na Davida-Jeszcze raz,a Ci przywalę-zagroziłam mu. Głowa mnie boli,a ten jeszcze się podstawia i wpadam na niego. Uniósł ręce do góry w geście poddania.
-Zayn nie będzie zadowolony,że chciałaś uciekać-stwierdził. Zrobiłam niewinną minę. Nic mi nie udowodni!
-Ja się tylko chciałam przejść i zapalić-oznajmiłam. Poszliśmy usiąść na jakiś schodach. Poczęstował mnie papierosem i zaczęliśmy palić-Nie powiesz mu tego?-zapytałam.
-Nie-odpowiedział-Rano przez Ciebie dostał szału i wyładował się na mnie,z racji tego,że jestem najmłodszy-powiedział i pokazał rozcięty łuk brwiowy i wargę.
-Co za pierdolony chuj-mruknęłam. Zaśmialiśmy się i skończyliśmy palić. Jest miły i ma brata. Sebastiana. Wróciliśmy do zgromadzenia. Było mi zimno i strasznie mnie to nudziło. Malik wygrał wyścig.Styles przegrał,a Tomlinson dopiero wystartował. Podeszłam do Malika i skrzyżowałam ręce na piersiach. Uniósł jedną brew do góry.
-Zimno mi-oznajmiłam,tupiąc nogą. Rozłożył ramiona-Chyba sobie kpisz-warknęłam. Przyciągnął mnie siłą i przytulił od tyłu-Żartowałam-powiedziałam,próbując wyplątać się z jego odjęć. Siedziałam na jego kolanach,przyciśnięta do jego ciała i jeszcze jakby tego było mało obejmował mnie rękami. W końcu poddałam się. Nie ma szans,żebym się wyplątała z jego uścisku. Moje włosy przełożył na lewe ramie i zrobił mi malinkę.
-Teraz każdy będzie wiedział,że jesteś moja-szepnął mi do ucha.
-Nie jestem zabawką-warknęłam,gapiąc się na tor. Oparł głowę na moim ramieniu i palcami kreślił wzorki na moim brzuchu. Podobało mi się to. Boże! Co ja myślę! Odprężyłam się i oparłam o klatkę piersiową Malika-Jesteś niewygodny-stwierdziłam. Zaśmiał się.
*****
Brunetka zasnęła,oparta o mnie. Po godzinie posadziłem ją na fotelu pasażera i zapiąłem pasem bezpieczeństwa. Była taka bezbronna i piękna. Musnąłem jej usta,na co się uśmiechnęła i mruknęła coś niezrozumiale. Zamknąłem drzwi i usiadłem za kółkiem. Ruszyłem w stronę mojego domu. Po kilku minutach byłem na miejscu. Zgasiłem auto i wysiadłem. Otworzyłem drzwi i powoli wyciągnąłem brunetkę z auta. Otworzyłem drzwi do domu i wszedłem cicho do pokoju. Położyłem ją na swoim łóżku i rozebrałem się. Przykryłem nas kołdrą i przytuliłem ją do siebie. Zasnąłem po chwili.
Obudziłem się rano,bo promienie słońca padały na moją twarz. Brunetka też się obudziła. Poczułem jej łokieć na brzuchu. Pisnęła przerażona i o mało by nie spadła z łóżka,gdybym ją nie złapał. Nie otwierałem oczu ale się uśmiechnąłem pod nosem.
-Czego się szczerzysz?-warknęła przerażona. Zaśmiałem się i otworzyłem oczy,kiedy poczułem ciężar na brzuchu. Siedziała na moim brzuchu okrakiem. Położyłem dłonie na jej udach.
-Nie martw się! Nic nie robiliśmy w łóżku!-powiedziałem przez śmiech. Zaczerwieniła się. Usiadłem i wpiłem się w usta brunetki. Kręci mnie. Odwzajemniła pocałunek-Twoja kara jeszcze nie minęła-oznajmiłem. Zrobiła pytającą minę-Zapisałem się do szkoły. Chodzisz z Davidem do klasy. Masz piętnaście minut na ubranie się-dodałem i wskazałem na dużą walizkę z jej ubraniami. Wstała i wyciągnęła z nich biały sweter,leginsy w kwiatki i białe buty za kostkę. Weszła do łazienki. Ubrałem czarne rurki,zielony podkoszulek i buty za kostkę. Spakowałem jej do plecaka czarne spodenki i niebieski podkoszulek. Ma dwa wuefy. Wyszła z łazienki. Zlustrowałem ją wzrokiem i uśmiechnąłem się pod nosem. Jest seksowna jak zagryza wargę. Zeszliśmy na dół. Mój wzrok padł na jej tyłek. Nie moja wina. Pociąga mnie.
****
Grzecznie zjadłam śniadanie. Całe i wsiadłam do auta Malika. Rozwaliłam się na siedzeniu pasażera. Standard. David usiadł na tylnym siedzeniu. Szkoła była z osiem kilometrów od domu mulata. Po chwili auto zatrzymało się na szkolnym parkingu. Wysiadłam z auta i ruszyłam za brunetem.
-Nie zapomniałaś czegoś?-zapytał rozbawiony Malik. Odwróciłam się ze zmarszczonymi brwiami. Aaa,plecak. Wzięłam od niego czarny plecak,już miałam się oddalić kiedy złapał mnie za nadgarstek.
Założył na moją szyje swój łańcuszek z napisem Zayn-Teraz wszyscy będą wiedzieli,że jesteś moja-szepnął mi do ucha i musnął moje usta-Przyjadę po Was-oznajmił. Mruknęłam 'okey' i ruszyłam w stronę Davida,który się śmiał. Nie moja wina,że jestem czerwona jak burak. Walnęłam do lekko w brzuch,żeby się ogarnął ale to mnie zabolało bardziej. Weszliśmy do szkoły i wzrok wszystkich utkwił na mnie. Zwariuję zaraz! Weszłam do klasy za brunetem i usiadłam w ostatniej ławce pod ścianą. Frey westchnął i usiadł obok mnie. Matma była nawet spoko. Biologia mi się spodobała. Ostatnia lekcja przed wuefami. Będę symulować jakąś chorobę. Aż podskoczyłam,gdy telefon Malika zaczął wibrować. Dobrze że miał wyłączony dźwięk! Odebrałam i zjechałam trochę na krześle.
-Halo?-szepnęłam do telefonu.
-Kto mówi?-usłyszałam męski głos po drugiej stronie.
-Mógłby pan zadzwonić za trzy godziny?-zapytałam.
-Dlaczego?-zapytał.
-Bo przez pomyłkę wzięłam telefon Zayn'a i jestem na lekcji?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Przekaż mu,że wyścig jest o dwudziestej-poprosił i rozłączył się. Schowałam telefon do kieszeni i dokończyłam notatkę. Zadzwonił dzwonek na przerwę. Wrzuciłam zeszyt i długopis do plecaka i wyszłam z klasy. Jako pierwsza. Zrobiłam wyliczankę i poszłam w prawo. David szybko mnie dogonił. Przebrałam się w mój strój i wyszłam z szatni. Brunet już na mnie czekał. Położyłam rękę na brzuchu i zaczęłam symulować. Brunet uniósł brew do góry i przewiesił mnie sobie przez rami. Nie jestem dobrą aktorką.
-Poskarżę się Malikowi! Puszczaj!-warczałam i biłam go po plecach. Kiedy mnie puścił,byliśmy na boisku-I tak mu wszystko powiem!-fuknęłam. Wuefista od razu oznajmił,że są wyścigi z przeszkodami.
-Clarissa Hell i Harry Styles-oznajmił wuefista.
-Dzwoń po karetkę-powiedziałam do bruneta i stanęłam obok przystojnego bruneta z kręconymi włosami i zielonymi oczami.
-Dam Ci fory-szepnął do mnie. Prychnęłam i wystartowałam równo z brunetem. Zbliżaliśmy się niebezpiecznie do pierwszej przeszkody. Belki. Cudem ją przeskoczyłam. Wściekłość+adrenalina+zawziętość=niebezpieczna mieszanka,jaką posiadam. Wyprzedziłam bruneta i przeskoczyłam następną belkę. Byłam pierwsza na mecie. Kto by pomyślał? Anorektyczka wygrała z wysportowanym chłopakiem. Tak mówię o sobie. Podeszłam do trawy i rzuciłam się na nią,łapiąc oddech. Zadowolony wuefista oznajmił,że jadę jutro na zawody ze Stylesem i Davidem. Mimo moich sprzeciwów.
-Nienawidzę wuefu i szkoły-oznajmiłam Davidowi. Chwała Bogu,że wuef się skończył. Przebrałam się i wyszłam ze szkoły,jakoś o własnych siłach. Brunet poszedł po zgody. Doczłapałam do auta Malika. Usiadłam na fotelu pasażera.
-Umieram-oznajmiłam mulatowi.
-Coś się stało?-zapytał.
-Symulowałam ból brzucha,David zaciągnął mnie siłą na boisko. Jakby tego było wuefista oznajmiła,że są biegi z przeszkodami i poszłam na pierwszy ogień!-opowiedziałam w skrócie. Mulat się zaśmiał z mojej tragedii.
-Z kim się ścigałaś?-zapytał zaciekawiony.
-Ha...coś tam Stylesem-odpowiedziałam.
-Harrym Stylesem? Przykro mi,że przegrałaś-powiedział. Wkurwiłam się. Wysiadłam i trzasnęłam drzwiami auta. Ruszyłam przed siebie. Chwała Bogu,że wzięłam papierosy i zapalniczkę! Nikt we mnie nie wieży! Po jakichś dwudziestu minutach zadzwonił jego telefon. Odebrałam wściekła.
-Czego,kurwa?-warknęłam do telefonu. Po drugiej stronie usłyszałam śmiech.
-Kazałaś zadzwonić po trzech godzinach-przypomniał. Rozłączyłam się,a raczej padła bateria. Schowałam telefon i zapaliłam papierosa. Najchętniej bym się upiła ale jutro szkoła i zawody. Tak sobie szłam i paliłam papierosa,jeden za drugim. Jakieś auto zrównało ze mną. Ignorowałam ten fakt jak wszystko inne.
-Podwieźć Cię?-zapytał loczek.
-Odpierdol się-warknęłam. Zatrzymał auto i wysiadł z niego. Odechciało mi się z nim gadać,więc szłam dalej. Poczułam ból w nadgarstku i szarpnięcie. zostałam brutalnie odwrócona przez bruneta. Wyczuwam kłopoty. Był wyraźnie wkurwiony ale nie tak jak ja.
-Nie odzywaj się tak do mnie suko!-warknął.
-Miło mi,jestem Clary-odszczekałam. Jak łatwo można kogoś doprowadzić do szału. Wystarczy,że się odezwę. Wymierzył mi policzek,bardzo mocny.
-Wsiadaj do auta-rozkazał mi. Zaśmiałam się i kopnęłam go w krocze. Zgiął się w pół i oberwał jeszcze kolanem w żołądek. Naprawdę mocno. Wystarczy mi czasu na dobiegnięcie do willi Malika. Odwróciłam się i popędziłam chodnikiem. Po dwudziestu pięciu minutach byłam prawie pod miejscem. Weszłam w zakręt i zobaczyłam zielone auto Stylesa. Bez namysłu przebiegłam przez ulice i wbiegłam na posesje Malika. Wbiegłam do willi i zamknęłam drzwi na wszystkie zamki. Zsunęłam się po drzwiach na panele. Byłam przerażona.
-Nic mi tu nie zrobi. Jestem bezpieczna-mruczałam do siebie. Po chwili zaczęłam się śmiać z mojego zachowania. Jak ja mogłam się bać tego chłopczyka? Ojciec nauczył mnie wszystkiego. Od samoobrony po brutalny boks. Był policjantem i bokserem. Tak zwane podwójne życie. Czas sobie wszystko przypomnieć,skoro wkraczam do brutalnego świata nie mogę się niczego bać. To że jestem dziewczyną nic nie zmienia. Wstałam i pierwsze co zrobiłam to zjadłam porządny obiad. Węglowodany,białko,tłuszcz i inne. Kiedy zjadłam weszłam do pokoju Malika. Wzięłam sportowy stanik i spodenki. Wzięłam prysznic,ubrałam bieliznę,czarny sportowy stanik i czarne spodenki. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam,że ma siłownie z całym wyposażeniem. Uśmiechnęłam się i weszłam do oszklonego pokoju. Zaczęłam od prostych ćwiczeń typu brzuszki,przysiady. Potem podeszłam do worka treningowego. Dwa uderzenia i kopniak. Byłam maksymalnie skupiona na ćwiczeniach. Odprężały mnie. Robiłam to z uśmiechem na ustach. Pojawiły się pierwsze kropelki potu. Zmieniłam taktykę. Zwinnie skakałam naokoło worka robiąc uniki i atakując. Jestem po części sobą.
-Nigdy nie widziałeś jak dziewczyna bije worek treningowy?-zapytałam,wyczuwając obecność Mulata.
-Nie-odpowiedział nieco zaskoczony. Przestałam trenować i odwróciłam się do niego. Zlustrował mnie wzrokiem i uśmiechnął się-Wyglądasz seksownie-oznajmił. Ołł. Przygryzłam wargę i patrzyłam na swoje bose stopy. Jak by tak się przyjrzeć mojej kondycji to wysiadła. Potrafię biegać ale na krótkich odcinkach,bo na długich brakuje mi tchu. Smutne,że byłam taka głupia i poddałam się anoreksji. Pokonałam ją,tak jak samookaleczanie się.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wiem,że nikt tu nie wchodzi i nie komentuje. To będzie mój świat,ten z głowy :]
Piszesz świetnie! Jakbyś sama była Clary Hell. Twoje teksty są cudowne. Tylko spróbuj nie powtarzać tych samych wyrazów obok siebie, a poza tym wszystko jest idealne. Jeszcze tytuł, tam masz błąd ortograficzny. Świetnie wszystko tutaj dopracowałaś. Nie znam Cię, ale (możliwe, że się powtórzę :)) zajebiście piszesz! Najlepiej! A widziałam wiele blogów, także z udziałem 1D. Choć ich nie lubię, Ty pokazujesz ich w taki sposób, ze chce się czytać i wiedzieć, co dalej. Może to nie tylko zależne od bohaterów, ale to zasługa autorki, czyli Ciebie. Gratuluję talentu :) Oczywiście co dzień będę sprawdzać nowe rozdziały. Kochana, jesteś ciekawą osóbką! I piszesz genialnie, na miarę osoby, która wydała wiele książek, które kupują ludzie na całym świecie.
OdpowiedzUsuńAch, i jeszcze jeśli chciałabyś coś poczytać zapraszam na mojego bloga, pewnie nie jest świetny... ale fajnie by było, gdybys weszła i pozostawiła po sobie ślad, link: http://i-live-breathe-and-i-love.blogspot.com
Usuń