Piosenki

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 6. :]

Zobaczyłam wielgachny zamek. Elikarus,tak się nazywa zamek. Saphira wylądowała w lesie,bo nie chciałam,żeby ją zauważyli strażnicy. Zeszłam z siodła i stanęłam przed nią.
-Będziemy się spotykać w nocy. Nikt nas nie może zobaczyć,bo mogą Cię zabić. Dobrze?-zapytałam.
-Jak sobie życzysz-odpowiedziała i wzbiła się w powietrze. Ja pobiegłam do zamku i kiedy tylko weszłam zobaczyłam kilkoro elfów szeptających do siebie ściszonymi głosami. Coś mi się zdaje,że będę obserwowana przez jakiś czas. Skąd to wywnioskowałam? Proste i logiczne. Kiedy tylko mnie zobaczyli od razu bacznie mnie obserwowali. Szczerze? Najchętniej bym stąd uciekła ale zamknęli wrota. Kaspian zaprowadził mnie do "pokoju gościnnego" i zostawił samą. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do okna i je otworzyłam. Popatrzyłam na wiszący zegar. 03:32. No pięknie. Wzięłam prysznic i ubrałam czarną koszulę nocną i spodnie. Nie będę tu chodzić w spodenkach to jest pewne. Rozczesałam włosy i spojrzałam na siebie w lustrze. Powiedzmy,że nie tak bardzo odstraszam swoją bladą karnacją ale zółtymi oczami Saphiry. Miałam doskonały wzrok dzięki niej.
-Alakares-powiedziałam i zółte oczy zniknęły,a wróciły szare. Zanim pójdę spać,muszę porozmawiać z Helen i Klausem. Tylko pytanie jak ich znaleźć? Są Łowcami tak samo jak ja,więc mogłabym iść za intuicją. Mogę spróbować. Na bosaka będzie ciszej. Wyszłam bardzo cicho z mojej komnaty i poszłam gdzie intuicja mi kazała. Zeszłam po schodach na piętro niżej i bezszelestnie weszłam do ostatniego pokoju. Ale mam farta! Helen siedziała na łóżku i tępo gapiła się na ścianę.
-Wiesz może gdzie śpi Klaus?-zapytałam ją cicho. Blondynka podskoczyła i zerwała się na równe nogi-To ja! Clary!-powiedziałam robiąc unik przed gwiazdką. Następnym razem zapukam!
-Czemu się tak skradasz?!-warknęła przestraszona.
-Bo chcę z Wami pogadać-odpowiedziałam.
-Pierwsze drzwi po lewej-oznajmiła. Wyszłyśmy na korytarz i po cichu weszłyśmy do pokoju brata. On też nie spał i gapił się na nas.
-Przynajmniej Ty nie chcesz mnie zabić-odetchnęłam z ulgą.
-Was powaliło?-zapytał,ziewając.
-Jeszcze nie-odpowiedziałam.
-Możesz mówić co masz mówić i idziemy spać-mruknęła Helen,siadając obok Klausa. Podeszłam do nich.
-Jestem jeźdźcem Smoka. Pierwszym Jeźdźcem i Łowcą. Nikt nie może się dowiedzieć o tym,bo zabiją mojego smoka i cząstkę mnie-oznajmiłam cicho,tak,żeby tylko oni to usłyszeli.
-Jakiego smoka jesteś Jeźdźcem?-zapytał cicho Klaus.
-Białego-odpowiedziałam.
-Nikt nie może się dowiedzieć,że jesteś trochę inna od Łowców-stwierdziła Helen.
-No wiesz,z zółtymi oczami na pewno nie będę się wyróżniać z tłumu-powiedziałam sarkastycznie.
-Jak to z żółtymi?-zapytała.
-No więc mówię jedno takie słowo i mam żółte oczy zamiast szarych i cholernie dobry wzrok-odpowiedziałam ironicznie.
-Wystarczy,że nie będziesz mówić danego słowa-stwierdził blondyn. Czuję się jak zły charakter,przy nich.
-To już moja sprawa,że będę się pilnować-warknęłam-Musicie ukrywać znaki Łowców-stwierdziłam.
-Ja nie będę miał z tym problemu-oznajmił brat.
-Ale ona będzie miała-stwierdziłam,wskazując na blondynkę.
-Możecie nie gadać jakby mnie tu nie było?-zapytała lekko zirytowana.
-Masz ukrywać znaki tym-rozkazałam,podając jej korektor. Wzięła go i schowała do kieszeni.
-Tak jest,siostro!-zasalutowała mi i o mało w głowę od niej nie oberwałam.
-Dobra. Skoro wszystko omówiliśmy możemy iść spać-oznajmiłam,ziewając. Wyszłam z pokoju Klausa,razem z Helen i udałyśmy się do swoich pokoi. Moja głupota mnie przeraża. Które to moje drzwi? Zaznaczę je sobie jakoś! Na chybił trafił weszłam do ostatnich drzwi. To na pewno nie ten pokój! Wyszłam z niego i zrezygnowana szepnęłam "Alakares". Rozejrzałam się trochę i odkryłam,że mój pokój jest po przeciwnej stronie obok szarych drzwi.Weszłam do swojej komnaty i po wypowiedzeniu słowa,rzuciłam się na łóżko. Zasnęłam od razu. Miałam dziwne wrażenie,że ktoś mnie obserwuje...
Otworzyłam oczy i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to godzina. 11:03. Nie zamierzam wstać wcześniej niż o 14. Ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Nie ma mnie!!-krzyknęłam i zakryłam twarz poduszką. Już zapadałam w sen,kiedy ktoś mnie bezczelnie zrzucił z łóżka. Nie polecam znajomości z kamienną podłogą. Jest nieprzyjemna i można zarobić siniaka. Spadłam razem z poduszką więc się do niej przytuliłam i zwinęłam w kłębek. Mogę spać nawet na stojąco. Ja jako jedyna z rodzeństwa mogę spać nawet na drzewie albo na murze. Nie przeszkadza mi to gdzie. Ważne,że śpię. Poderwałam się z ziemi jak oparzona,gdy zostałam oblana lodowatą wodą. Z moich ust poszła długa wiązanka na kogoś,kto miał czelność mnie obudzić. Odgarnęłam sobie mokre oczy z twarzy i zobaczyłam uśmiechniętego bruneta. Był przystojny i miał
Książę Artagan (Zło wcielone)
niebieskie oczy.
-Zejdź na dół na śniadanie jak się ubierzesz-oznajmił i wyszedł. A chuj mu w dupę! Wzięłam prysznic,ubrałam czarną bieliznę,brązową koszulę,zielone spodnie,trapery i rozczesałam mokre włosy. Nie mają suszarki. Szkoda! Na mojej twarzy pojawił się szatański uśmiech. Zemsta będzie słodka! Zeszłam na dół po schodach z łukiem i kołczanem na plecach. Zamierzam się wyżyć na polowaniu. Bo chyba tutaj polują? Weszłam do wielkiej sali gdzie już jedli śniadanie. Chyba czekali na mnie. Posłałam złowrogi uśmiech brunetowi i usiadłam obok Helen w sukience do kostek. Jako jedyna dziewczyna w tym pałacu chodzę w spodniach? Niech się cieszą,bo w sukience wyglądam jak jakaś wiedźma. Zaczęłam jeść jabłko. Helen od razu to zobaczyła wraz z Klausem.
-Czemu nie chcesz jeść?-zapytała cicho Helen. już miałam jej odpowiedzieć ciętą ripostą ale się powstrzymałam po braciszek mnie kopnął w polano. Skrzywiłam się z bólu i oddałam kopniaka-trzy razy mocniej.
-Jestem wegetarianką,nie tknę mięsa-odpowiedziałam jej. Zmarszczyła brwi.
-A ja jestem krasnoludkiem-mruknęła.
-Nie wiedziałam. Od kiedy?-zapytałam. Skoczyło jej ciśnienie,bo jej policzki zrobiły się lekko czerwone.
-Jak nie zjesz to nie odejdziesz od tego stołu-powiedziała z błyskiem w oku.
-Grozisz czy obiecujesz?-zapytałam. Nie moja wina,że ją denerwuję. Nie wyspałam się przez tego kretyna,który mnie obudził. Blondynka zaczęła mi prawić kazanie. Dla dobra moich uszu i innych poszłam z nią na układ. Zamknie się,a ja zjem coś. Z grymasem na twarzy zjadłam coś co wyglądało w miarę normalnie. Potem wzięłam łuk i wyszłam z zamku. Zobaczyłam trzy elfice i dwóch elfów z łukami.
-Będziecie polować?-zapytałam białowłosej dziewczyny o bardzo jasnych oczach. Uśmiechnęła się
Valmai. Poluje i umie walczyć (Jest Dobra)
do mnie nieśmiało.
-Tak-odpowiedziała.
-Mogę jechać z Wami?-zapytałam z nadzieją-Bo jak tu zostanę to urwę takiemu jednemu łeb-dodałam.
-Pewnie-odpowiedziała-Artagan zrobił Ci pobudkę?-zapytała.
-Jeśli to brunet o niebieskich oczach,bardzo ciemnych to tak-odpowiedziałam,dziewczyna przytaknęła-To właśnie jemu chcę urwać łeb-powiedziałam z lekkim uśmiechem. Moja zemsta będzie piękna.
-Jestem Valmai-przedstawiła się.
-A ja Clary-odpowiedziałam. Wzięłam jakiegoś szarego konia i wsiadłam jakoś na niego. Nie osiodłałam go bo gdzie niby wsadzę upolowane zwierzęta? Oczywiście,że na konia. Ruszyliśmy. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się na małej łące i zostawiliśmy konie. Każdy poszedł gdzie indziej. Tylko jeden rudowłosy chłopak został,pilnować konie. Ściągnęłam buty i ruszyłam bezszelestnie przed siebie. Kiedy tylko weszłam do lasu zobaczyłam jelenia. Wyciągnęłam strzałę,naciągnęłam ją na cięciwę,wycelowałam i wypuściłam. Przebiła szyje jelenia na wylot. W górze zobaczyłam dwa cele. Po chwili spadły z drzewa. Dwa piękne ptaki. Związałam je ze sobą i przewiesiłam przez ramię. Złapałam jelenia za nogi i zaczęłam ciągnąć na małą polankę. Sporo się namęczyłam,żeby go tam zataszczyć. Z pomocą rudowłosego elfa,jakoś położyliśmy go na grzbiet konia. Ptaki też przełożyłam przez grzbiet konia. Po dwóch godzinach wróciliśmy. Nie wiem jak oni ale ja jeszcze nie odreagowałam pobudki,więc radze Artagan'owi mnie unikać. Następnym razem się zamknę na klucz! Nikt nie zwracał na mnie uwagi więc poszłam do ogromnego sadu. Usiadłam sobie na drzewie o dziwnych owocach i gapiłam się na motyle,ptaki i chmury. Dowiedziałam się od Valmai,że elfy czytają w myślach. Ona sama mi powiedziała,że nie może czytać w moich myślach,tak jak inni więc mogę myśleć i planować odwet na tym chamie. Stwierdziłam,że najlepiej to go pomaluję i zmienię nieco fryzurę ale najpierw muszę dolać mu do wina jakiś lek usypiający. Bo co jak będę w trakcie zmieniania mu fryzury,a on się obudzi? To by było zabawne. Nie pojawiłam się na obiedzie,bo sobie zasnęłam. Kiedy się obudziłam było dobrze po 16.






                                           ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hejka Miśki! Jak rozdział? Dziś moje urodziny więc się nad Wami zlituję. 6 KOMENTARZY i dodam 7 ROZDZIAŁ. :D