-Zachciało im się mnie teleportować na jebaną żywą wierzbę-warknęłam do siebie i jakoś wstałam z mchu i trawy. Zakręciło mi się w głowie i zwymiotowałam za skałę. Popatrzyłam na swoje ubranie. Czarne spodenki,bokserka,kurtka skórzana,rękawiczki bez palców też skórzane i buty za kostkę. Teraz można jeszcze dodać czerwone nogi. Otrzepałam ubrania i omijając szerokim łukiem ruszające się drzewo weszłam do lasu. Po jakiś piętnastu minutach zobaczyłam jakąś czarną postać nad białym koniem...jednorożec! Są bardzo czyste i mają srebrną krew. Rzuciłam się z pięściami na czarną postać. W jednej chwili uciekła z sykiem. Rąbnęłam na ziemię z hukiem. Szybko się otrząsnęłam i podeszłam do ledwie żyjącego jednorożca. Jeszcze chwila i by zginął...Uzdrowiłam go potężnym zaklęciem po którym zwymiotowałam. Jednorożec doszedł do siebie po chwili i teraz stał zlękniony przede mną. Przekazałam mu poprzez wizję,że jestem przyjacielem i pomogłam mu. Powiedzmy,że mogę włazić do umysłu innego człowieka i przekazywać mu myśli.obrazy,usuwać lub zmieniać wspomnienia. Jedyna przydatna rzecz. Poprosiłam konia,żeby zaprowadził mnie na skraj Zakazanego Lasu,w którym obecnie stoję. Koń ruszył,a ja podążyłam za nim. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Koń jak tylko zobaczył postać w białej szacie uciekł. Podeszłam bliżej czujna. Siwowłosy starzec czekał na kogoś.
-Dyrektor Hogwartu? Profesor Albus Dumbledore?-zapytałam niepewnie. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się miło.
-Tak to ja. A Ty zapewne musisz być Clarissa Hell-odpowiedział. Przytaknęłam-Co Cię tu sprowadza?-zapytał. Zastanowiłam się głęboko.
-Przysyła mnie Triest. Mam się tu uczyć i być w miarę normalną "czarodziejką"-odpowiedziałam z namysłem.
-W miarę normalną "czarodziejką"?-zapytał marszcząc brwi. Ruszyliśmy do zamku.
-Nie jestem czarodziejką. Jestem Jeźdżćcem i Łowcą w jednej osobie. Władam magią jak każdy czarodziej ale nie potrzebuje kawałka badyla by czarować. Niestety zablokowali mi talent Łowcy i nawet jakbym chciała nie nauczę się władać mieczem czy nożami-opowiedziałam mu całą historię,kończąc pod wielkimi drzwiami do Wielkiej Sali. Jest rozpoczęcie roku i wszyscy czekają tylko na profesora Dumbledore'a i mnie. Weszliśmy do Sali. Ja stanęłam przy grupce nastolatków przy lekko zniszczonej przez lata gadającej Triadzie Przydziału,która ma mi wskazać gdzie będę przynależeć. Do Gryffindoru,Slytherinu,Hufflepuffu albo Ravenclawu. Uczniowie przyglądali mi się zaciekawieni ale ignorowałam ich i starałam się nie myśleć co będzie jeśli trafię do Slyterinu.
***
Wreszcie nastała moja kolej. Usiadłam na stołku,a triada znalazła się na mojej głowie.
-Gryffindor!-oznajmiła triada po chwili. Okrzyki radości wzniosły się na całą Salę. Usiadłam obok jakiejś brunetki.ciemnego bruneta i rudego chłopaka. Od teraz to mój stół.
-Jestem Hermiona,a to jest Harry i Ron-przedstawiła się brunetka i pomachała do mnie (siedziałam koło niej) jej towarzysze też do mnie pomachali i szczerzyli się jak idioci.
![]() |
| Draco Malfoy. |
Przynajmniej mam już troje znajomych. Gadaliśmy ponad pół godziny do puki Hermi nie zbladła i patrzyła na coś za mną.
-Co jest? Zobaczyłaś ducha?-zapytałam zdezorientowana.
-Zobaczyła największego złośliwca w historii ludzkości-odpowiedział za nią Ron,który też zbladł.
-Niemożliwe! To ja jestem złośnicą w historii ludzkości-mruknęłam i odwróciłam się. Blądwłosy chłopak o ciemnych oczach szedł w naszą stronę z dwoma "gorylami"-Że niby ten cwel jest złośliwszy ode mnie?-zapytałam z kpiną.
-Draco Malfoy-szepnęła przerażona Hermi. Prychnęłam i wróciłam do zabijania widelcem jedzenia.
-Czego chcesz?-zapytał ostro Potter.
-Przywitać nową uczennicę szkoły Carysse-odpowiedział Malfoy.
-Komitet powitalny się znalazł-mruknęłam pod nosem odwracając się. Wstałam z ławki. Byłam równa z chłopakiem wzrostem dzięki wysokim butą-Mam na imię Clarissa,krasnoludku-warknęłam,patrząc na niego wyzywająco.
-Uważaj mała bo może Ci się coś stać-odwarknął wściekły. Udałam przerażoną co go usatysfakcjonowało.
-Mała to jest...-nie dokończyłam bo przerwało mi chrząknięcie z boku.
![]() |
| Severus Snape |
-Masz szczęście,że dopiero zaczyna się rok szkolny i macie dzień wolny i bezkarny-powiedział,przeszywając mnie swoimi prawie czarnymi oczami.
-Dobrze wiedzieć-mruknęłam pod nosem i uśmiechnęłam się szeroko. Wraz z moimi nowymi przyjaciółmi wyminęłam krasnala i wyszliśmy z Wielkiej Sali. Pozwiedzaliśmy zamek do późnego wieczora. Oczywiście ostatni punkt to biblioteka. Ron i Potter się zmyli twierdząc,że mają jakąś sprawę do załatwienia. Hermi zmyła się po piętnastu minutach. Przeczytałam połowę biblioteki. Było już po ciszy nocnej,więc szłam w miarę cicho. Moje szczęście nie trwało długo,bo w pobliżu wieży Gryffonów wpadłam na kogoś. Ups!
-Przepraszam,zamyśliłam się-powiedziałam,wstając z zimnej kamiennej podłogi. Chłopak też wstał i jednym wprawnym ruchem oświetlił różczkę.
![]() |
| Dimitry Iwanow. |
-Wiem. Zasiedziałam się w bibliotece-odpowiedziałam,wymijając go. Kiedy tylko zniknęłam za drzwiami mojego pokoju,który dzieliłam z Hermioną,odetchnęłam z ulgą. Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku. Zasnęłam od razu.
-Rano obudziła mnie Hermi. Wzięłam prysznic w ekspresowym tempie i ubrałam pierwsze lepsze ciuchy i "płaszcz" czarny z godłem Griffindoru. Związałam włosy w wysokiego kucyka,złapałam książki w biegu i wybiegłam z pokoju. Zleciałam po schodach do pokoju wspólnego,gdzie reszta na mnie czekała. Wyszliśmy razem na śniadanie. Na śniadaniu stwierdziłam,że za wszelką cenę będę unikać chłopaka,na którego wpadłam. Nie będzie łatwo,bo jest z Griffindoru...Ale to nie będzie nie wykonalne. Zjadłam dwie kanapki z dżemem i przeczytałam cały podręcznik do trzeciej klasy. Jestem w trzeciej klasie! Pierwsze co mam to Obrona Przed Czarną Magią ze Snape'em,a potem Nauka jazdy na miotle. Okazało się,że mam lekcję z Harrym,bo Hermiona i Ron mieli Eliksiry.
Kiedy zajęliśmy miejsca wszedł czarnowłosy mężczyzna (trup z wczoraj). Okazało się,że będzie nas uczył za jakiegoś innego nauczyciela. W połowie lekcji drzwi się otworzyły,a ja zobaczyłam tego samego chłopaka,na którego wpadłam po ciszy nocnej. Zaczęłam starannie pisać notatki mając nadzieję,że chłopak mnie nie zauważy.
-Dzień Dobry Panie profesorze-przywitał się z nauczycielem i rozejrzał po klasie.
-Dzień Dobry Iwanow-odpowiedział nauczyciel. Nadzieja matką głupich bo wzrok chłopaka zatrzymał się na mnie. Zaczęłam jeszcze szybciej pisać notatki wpatrując się w zeszyt i nie podnosząc wzroku-Co Cię tu sprowadza?-zapytał wredny facet. Na początku lekcji wziął mnie do odpowiedzi ale jakoś wybrnęłam.
-Nie co lecz kto-mruknął chłopak-Dyrektor chce porozmawiać z panną Hell. Jest tutaj?-zapytał patrząc na nauczyciela.
-Nie ma mnie-mruknęłam pod nosem-To ja-odpowiedziałam chłopakowi niechętnie,nadal pisząc notatki. Dlaczego ja? Co ja takiego zrobiłam światu? Wzięłam książki i wstałam.
-Możesz wyjść z lekcji-oznajmił mi wredny trup. Ślimaczym tempem ruszyłam za Iwanow'em. Zerknęłam jeszcze na Pottera z nadzieją,że jakoś mi pomoże. Jednak on siedział nieruchomo w wpatrywał się w podręcznik. Kiedy tylko wyszliśmy z klasy chłopak oparł się o ścianę. Zamknęłam drzwi od sali i czekałam cierpliwie aż się ruszy ale nic na to nie wskazywało. Jedyne co zapewniało mnie,że jeszcze żyje to unosząca się klatka piersiowa i mruganie. Cały czas mnie obserwował.
-Zmyśliłeś tą historyjkę z dyrektorem,prawda?-zapytałam go.
-Jest w połowie prawdziwa. Dyrektor chcę z Tobą porozmawiać ale na przerwie-odpowiedział.
-To po jakiego grzyba mnie wyciągałeś z lekcji?-zapytałam zła.
-Chciałem się Ciebie coś spytać-odpowiedział po chwili z lekkim wahaniem.
-I tylko po to mnie wyciągnąłeś z lekcji?!-zapytałam wściekła lekko podnosząc ton głosu. Przytaknął. Wzięłam głęboki wdech i w myślach policzyłam do dwudziestu (tak na wszelki wypadek). Kiedy otworzyłam oczy chłopak był bliżej mnie. Zbyt blisko...Cofnęłam się kilka kroków w tył,by utrzymać bezpieczną odległość.
-O co takiego chciałeś mnie spytać co nie mogło poczekać do przerwy?-zapytałam lekko złośliwym tonem.
-Miałabyś ochotę się ze mną umówić?-zapytał. Nie wiem jak on ale nie odpowiem dopóki nie będę wiedziała co jest grane. Udaję,że się zastanawiam i włamuje się do umysłu nieświadomego bruneta. Kolejny zakładzik o przelecenie mnie? Kto pierwszy ten wygrywa?!
-Musiałoby mi walnąć na mózg-mruknęłam pod nosem-Nie-odpowiedziałam zachowując twarz pokerzysty.
-Jak to nie?!-chłopak był zdziwiony.
-Normalnie. Przeliterować?-zapytałam ze złośliwym uśmiechem. Dimitry Iwanow był zbyt pewny siebie i chyba nie pogodził się z prawdą,że mu odmówiłam. Odwrócił się na pięcie i tak po prostu odszedł...Jak ja mam kurwa teraz dojść do dyrektora?! A chuj z tym! Poczekałam na Harrego. Zostawiliśmy książki w pokojach i razem wyszliśmy przed zamek na trawę. Starsza kobieta z siwymi włosami spiętymi w kok i długiej sukni stała przed grupką nastolatków i mioteł. Mioteł!! Normalnie myślałam,że tam padnę ze śmiechu. Ja na miotle...Hahaha! Podeszliśmy do Hermiony i Rona,którzy stali na uboczu i o czymś zawzięcie gadali.
-Czego chciał od Ciebie Dimitry?-zapytał zaciekawiony Potter.
-Umówić się ze mną-odpowiedziałam znudzona.
-Zgodziłaś się?-zapytała Hermiona.
-Chyba Was pojebało! W życiu się z nim nie umówię! On chce mnie tylko przelecieć dla głupiego zakładu!-chyba powiedziałam za dużo...
-Skąd wiesz?-zapytał Ron.
-Usłyszałam jak rozmawiał z kolegami przypadkiem-skłamałam.
-Chcecie zobaczyć co dostałam od Wuja?-zapytała retorycznie i wyciągnęła z kieszeni piękną szklaną kulę z jakimś herbem rodowym-Jest dla mnie bardzo ważna...-nie dokończyła bo obok mnie śmignęła blond czupryna i zabrała brunetce szklaną delikatną kulę...
Pani McGonagall została wezwana na chwilę do dyrektora. Zakazała nam używać mioteł i poszła. Malfoy ze szklaną kulą w ręce,poleciał na miotle do góry.
-Ty jebany krasnalu! Jak nie oddasz jej kuli to Cię rozkwaszę na kwaśne jabłko!-krzyknęłam mrużąc groźnie oczy i patrząc na tego frajera. Zrobił kółko i zaśmiał się.
-Jak tak bardzo ją chcesz to sama ją sobie weź-odkrzyknął i uśmiechnął się złośliwie. Lekko zirytowana wsiadłam na miotłę i skoczyłam do góry. Leciałam prosto na tego blond krasnala,który rzucił szklaną kulę w chuj wysoko...
-Nie!!-krzyknęła Hermiona bliska płaczu,trzymana mocno przez Rona.
-Z Tobą policzę się później-warknęłam w stronę tego cwela i trącąc go poleciałam w górę za szklaną kulą,która gdzieś zniknęła. Rozejrzałam się,nie zwalniając.Kula minęła mnie bardzo szybko. Zawróciłam i zaczęłam lecieć za nią z wyciągniętą ręką. Zbliżałam się niebezpiecznie do ziemi...W końcu złapałam szklaną kulę dwa metry od ziemi...W ostatniej chwili zawróciłam ku niebu i podleciałam do reszty klasy. Wyciągnęłam rękę z kulą i uśmiechnęłam się triumfalnie. Zaczęli krzyczeć z radości. Kiedy wylądowałam oddałam kulę właścicielce i zaczęłam iść w kierunku Malfoy'a.
-Panno Hell! Minus pięćdździesiąt punktów dla Gryffindoru! A teraz zapraszam za mną!-powiedziała "nauczycielka".
-Masz fuksa. Zobaczymy na jak długo-mruknęłam do blondyna. Odwróciłam się i ruszyłam za nią.
-Idziemy do dyrektora?-zapytałam ale nie odpowiedziała. Po kilku minutach weszłyśmy do jakiegoś pokoju chuj wie gdzie...i zgon! Iwanow i jakiś brunet siedzieli przy stole i o czymś zawzięcie dyskutowali ale kiedy zobaczyli tą francę przede mną umilkli.
-Znalazłam Wam Szukającego-oznajmiła. Oboje się uśmiechnęli,a ja skrzyżowałam ręce pod biustem.
-W takim razie jak się nazywa?-zapytał brunet zaciekawiony.
-Clarissa Hell-odpowiedziała i odsłoniła mnie.
-Po moim trupie-oznajmiłam ostro. Za chuja nie będę w drużynie z Nim.
-W takim razie Griffindor straci czwórkę uczniów-stwierdziła franca. Jędza! Podła żmija! Patrzyłam na nią z nienawiścią,której nawet nie ukrywałam.
-Dobra!-warknęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Przerwa obiadowa! Oczywiście się troszeczkę spóźniłam przez te jebane korytarze. Weszłam do Wielkiej Sali wściekła.
-Wredna kurwa! Jebana suka!...-piękną wiązankę puściłam na McGonagall. Aż uszy więdły od mojej mantry. Wszyscy jedli i rozmawiali więc nie zwracali uwagi jak sobie przeklinałam. Usiadłam obok Pottera i Hermiony. Zaczęłam zabijać łyżką zupę,która wyglądała jak rzygi.
-Co się stało?-zapytał Potter lekko zszokowany,że mówiłam takie przekleństwa.
-McGonagall się kurwa stała!-odpowiedziałam lekko podniesionym głosem. Kurwicy dostałam...
-Jaśniej poproszę-zażądał Ron.
-Ta jebana wiedźma zabrała mnie do pokoju Iwanow'a i jakiegoś bruneta i oznajmiła,że znalazła Szukającego!-powiedziałam jaśniej,bardziej znęcając się nad zupą.
-I co? Zgodziłaś się?-zapytał Potter.
-Na początku nie ale wzięła mnie szantażem,że wyrzuci całą naszą czwórkę-odpowiedziałam,jeszcze bardziej znęcając się nad zupą.
-Ona już z pewnością nie żyje-stwierdziła brunetka i wyciągnęła z mojej ręki łyżkę.
-I co zamierzasz?-dopytywał się Potter.
-Jak to co? To co umiem robić najbardziej! Opierdalać się!-odpowiedziałam.
-Po przerwie objadowej przyjdź na boisko. Mamy trening-oznajmił Iwanow i odszedł.
-Gdzie podziewa się Malfoy?-zapytałam rozglądając się po Sali. Napotkałam tylko kilka spojrzeń drużyny,z którą mam niby trenować.
-Ma trening. Za dwa tygodnie mecz. Gryffoni kontra Ślizgoni-odpowiedział Ron.
-Czemu Oni siedzą przy osobnym stole?-zapytałam.
-Mogą spokojnie omawiać różne plany-odpowiedział Potter. Na tym się skończyła nasza rozmowa,bo skończyła się przerwa.
Razem z Granger szłyśmy w stronę boiska. Oczywiście się spóźniłam. Musiałam się przebrać,a ja jak chcę to potrafię przebierać się piętnaście minut. Brunetka poszła na trybuny. Ma wolne,bo jej zajęcia zostały odwołane.
-Dłużej się nie dało?-zapytał brunet kiedy tylko podeszłam do nich. Nie było ani jednej dziewczyny.
![]() |
| Kapitan drużyny Griffindoru. James Moody. |
Trening to istna masakra. Dwadzieścia brzuszków, pięćdziesiąt pompek i inne wymyślne ćwiczenia. Za każde odszczekanie się miałam dwa razy więcej ćwiczeń. Jakoś się wyrobiłam do siedemnastej czterdzieści. A sporo miałam tych ćwiczeń...
Kiedy ledwie doszłam do pokoju wspólnego Gryffonów od razu,walnęłam na podłogę. Czułam każdy mięsień i żyłkę. Koszmar!
**************************************************
Co myślicie o tym rozdziale? 12 KOMENTARZY=13 ROZDZIAŁ. Skoro nie piszecie dużo komentarzy to będę wymuszać.




Spam uważam za otwarty!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! I długi, fajnie :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCześć, nadal świetnie piszesz :) Twoje rozdziały są zajebiste. Przygoda w Hogwardzie, super :) Życzę weny
OdpowiedzUsuńJest Hogward!!! I jednak maja po tyle samo lat! Jeszcze Voldemorta nie było! 13 rozdział musi być!
OdpowiedzUsuńKarolcia ;)
6 komentarz :) i zaraz 7,8,9,10,11 a potem DWUNASTY!!! i rozdział 13
OdpowiedzUsuńSuper, super rozdział!
OdpowiedzUsuńHej, to znów ja (ta z wczoraj, gdybyś nie pamiętała :)) bardzo fajny rozdział i miałaś rację, spodobał mi się. Jest długi, za co jeszcze bardziej ma moje uznanie. W swoją historię wciągnęłaś Hogward. Wgl widziałam tu wiele podobizn do książek. Świetnie je wykorzystujesz. Z niecierpliwością czekam na następny!
OdpowiedzUsuńP.S. Przekażę koleżance, ale pewnie mi nie uwierzy. Idiotka(taki zwrot grzecznościowy :)), nie wierzy w swój talent!
Jej już aż 9 komentarzy! 13 rozdział zbliża się wielkimi krokami!
OdpowiedzUsuńNieuchronnie zbliżamy się do 12 komentarzy!
OdpowiedzUsuńI jest komentarz nr 11!!!!
OdpowiedzUsuńKoniec! Koniec! Koniec! 12 komentarz!!! I nadchodzi 13 rozdział!
OdpowiedzUsuń