Piosenki

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 4.

-Ktoś dzwonił na Twój telefon. Jakiś wyścig jest o dwudziestej-oznajmiłam,wracając do bicia worka treningowego.
-Na Twój też. Masz ją zapisaną jako dziwkę-powiedział. Odwróciłam się do niego przodem. Dziwka czyli macocha.
-Co chciała?-zapytałam znudzona. Pewnie,żebym coś zrobiła. Niedoczekanie kurwa jej.
-Kazała przekazać,że masz wracać do domu,bo chce Ci kogoś przedstawić-odpowiedział.
-Niech się pierdoli-mruknęłam i wróciłam do okładania worka. Znowu znalazła sobie jakiegoś pedała.
-Jedziesz ze mną na wyścig-oznajmił Mulat. Zaśmiałam się.
-Nie mam zamiaru-powiedziałam. Chyba mu się nie spodobała odmowa. Wkurwił się. Przewiesił mnie sobie przez ramie i wyszedł z siłowni. Wszedł do swojego pokoju i moje nogi dotknęły podłogi. Podał mi jakieś ciuchy i popchnął w stronę łazienki. Dupek! Wzięłam prysznic,ubrałam czystą bieliznę,ubrałam jaskrawo różową podkoszulkę-odsłaniającą brzuch,czarne spodenki z ćwiekami i czarne buty z ćwiekami na grubym obcasie-zawiązywane. Rozczesałam włosy i zrobiłam sobie mocny makijaż. Wyszłam z łazienki z kamienną twarzą. Jestem zła. Dobrze,że nie kazał mi założyć sukienki albo spódnicy. Zeszłam na dół i wyszłam z willi Malika. Czekał w swoim czarnym wyścigowym aucie. Wsiadłam na miejsce pasażera i gapiłam się na krajobraz za oknem. Jechał ponad 100/h. Spodobało mi się. Uwielbiam szybką jazdę i uśmiechnęłam się do szyby. Gdy byliśmy na miejscu,wysiadłam z auta bez słowa i ruszyłam do Davida,który stał na drugim końcu tłumu. Przestałam się fochać na niego. Chcę się schlać i zapalić. Mel gadała z Julie i chyba Tomlinsonem. Prychnęłam pod nosem i ruszyłam w stronę Davida. Byłam w połowie drogi,kiedy przede mną wyrósł jakiś chłopak. Byłam niższa,więc podniosłam głowę do góry. Styles. Wyczuwam kłopoty.
-Przesuń się!-poprosiłam. Stał i uśmiechał się szeroko. Nie będzie się tak uśmiechać kiedy mu przywalę. Jakiś farbowany blondyn podszedł do nas.
-Stary! To laska Malika!-oznajmił. Oboje gdzieś zniknęli więc kontynuowałam swoją podróż do bruneta. Jakaś blondynka podcięła mnie i upadłam na twarz. Podniosłam się wkurwiona. Odwróciłam twarzą do tlenionej blondynki,która uśmiechała się wrednie.
-Głupia suka się popłacze?-zakpiła. Rzuciłam się na nią. Upadła na asfalt a ja na jej brzuch.
-To Ty będziesz ryczeć jak z Tobą skończę-oznajmiłam,bijąc ją gdzie popadnie. Głupia zdzira myślała,że pójdzie jej łatwo. Kiedy już zaczęła ryczeć,wstałam z niej uśmiechnięta-A nie mówiłam?-zakpiłam z niej i ruszyłam do bruneta,który gadał ze Stylesem. Podeszłam do nich i na przywitanie przybiłam żłówika z Davidem. Miałam lekko obdarte kostki i zakrwawioną prawą rękę.
-Coś Ty robiła?-zapytał przerażony. Ze spokoje i uśmiechem na twarzy odgarnęłam włosy z twarzy.
-Biłam się z jakąś tlenioną blondynką-odpowiedziałam. Oboje zlustrowali mnie wzrokiem. Zero uszkodzeń,nawet brudna nie jestem.
-A gdzie jakieś zadrapania?-zapytał zszokowany brunet.
-Powiedzmy,że nie miała ze mną,żadnych szans-stwierdziłam.
-Żadnych?-zapytał loczek. Zignorowałam tego pedała.
-Idziemy się najebać-oznajmiłam Davidowi.
-Mi pasuje-stwierdził-Nara stary-pożegnał się z pedałem i ruszyliśmy. Nie doszliśmy daleko. Jakaś brunetka stanęła przede mną i strzeliła mnie z liścia mówiąc 'Jebana suka'. Tak jej z pięści przypierdoliłam w twarz,że aż mnie dłoń zabolała. Od razu się na mnie rzuciła. Bądźmy poważni,jest beznadziejna w biciu. Jej lekkie ciosy,aż mnie rozbawiły. Śmiałam się kiedy zadawała mi ciosy. Zrzuciłam ją z siebie i usiadłam na niej. Lałam ją gdzie popadnie. Brunet odciągnął mnie od niej i ruszyliśmy dalej. Podał mi chusteczki. Wytarłam rękę i twarz. Szliśmy dalej,śmiejąc się i gadając. Weszliśmy do jakiegoś klubu i zamówiliśmy po drinku. Piliśmy,tańczyliśmy i tak w kółko. Potem film mi się urwał.
Otworzyłam głowę i rozpoznałam salon Malika. Jak ja się tu znalazłam? Od początku. Pojechałam z Malikiem na wyścigi,pobiłam tam dwie dziewczyny,potem szłam z brunetem do klubu. Potańczyłam z nim i dużo wypiliśmy. Potem rozpętała się bójka między jakimś szatynem,a Davidem. Ten drugi mnie bronił i wygnał. Potem ja się biłam z jakąś laską i dalej nic nie pamiętam. Cholernie dużo wypiłam,a dziś mam cholernego kaca giganta. Weszłam do kuchni i wzięłam leki przeciwbólowe i zjadłam śniadanie. Weszłam po schodach na górę,do pokoju Mulata. Spał słodko rozwalony na całym łóżku. Wzięłam jakieś ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam czarne rurki,kremową bluzkę z króliczkiem,czapkę bez daszku i glany. Zerknęłam na lustro i pisnęłam cicho. Łuk brwiowy rozcięty,warga rozcięta,siniak pod okiem i lekko posiniaczona twarz. Nałożyłam korektor na siniaki i ubrałam czarne okulary przeciwsłoneczne. Dziś zawody,a ja wyglądam jakby mnie pobito. Wyszłam z łazienki i z torbą na ramieniu wyszłam z pokoju Malika bardzo cicho. Zeszłam na dół i zobaczyłam bruneta w identycznym stanie. Też miał ray bany czarne na nosie i jadł płatki z mlekiem.
-Nie pamiętam nic od momentu jak biłam się z jakąś laską. Oświecisz mnie?-poprosiłam.
-Więc biłaś się z nią,bo Cię obrażała,wygrałaś,a potem wyszliśmy. Nie byłem w stanie Cię zaprowadzić do pokoju Malika,więc Cię położyłem na kanapie. A potem odleciałem-opowiedział w skrócie. Popatrzyliśmy na zegar. 09:30. Mieliśmy być na miejscu o dziesiątej więc trzeba wyruszać. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta pedała,który na nas czekał. Umieram! Oparłam głowę o szybę i zamknęłam oczy.
-Wyglądacie na skacowanych-stwierdził głośno loczek. Moja głowa!
-Zamknij się!-krzyknęłam razem z brunetem i od razu tego pożałowaliśmy. Złapałam się za głowę i jęknęłam z bólu. Jebana mać! Moja biedna głowa.
-Podobno jakaś akcja była w klubie-oznajmił ciszej loczek. Uśmiechnęłam się pod nosem i poprawiłam okulary. Było słonecznie i słońce mocno grzało. To będzie istna masakra. Kiedy Styles zatrzymał auto wybiegłam z niego i prosto do krzaków. Zwymiotowałam. Fuu! Nie będę więcej piła tyle alkoholu! Wyprostowałam się i ruszyłam do chłopaków i wuefisty. Uwielbiam biegi z leśnymi przeszkodami! Czujecie sarkazm? Jaki szok przeżyłam,gdy zobaczyłam tą głupią tlenioną blondynkę to masakra. Musiałam się przebrać tak jak chłopaki w stroje szkolne. Czarne spodenki do połowy ud i czarna koszulka na grubych ramiączkach. Opinały się na moim ciele ale były wygodne. Czułam się trochę niekomfortowo ale co ja na to poradzę? Nic. Jako pierwsza się przebrałam. Uczyłam się mapy. 17 kilometrów po lesie w dodatku tylko dwie dziewczyny były. Ja i ta suka. Nie ściągałam łańcuszka od Malika. Inni uczestnicy już się dziwnie patrzą,a co będzie w lesie to nawet nie chcę wiedzieć. Cały czas miałam na nosie okulary i tępo patrzyłam się w mapę. I jak ja mam to zapamiętać w dziesięć minut? Nie ma szans. Tyle uliczek,kresek i kropek,że ja nawet nie wiem gdzie mam biec.
-Uczysz się mapy na pamięć?-zakpił sobie ze mnie Styles. Ta,teraz wiem,że przy innych zakłada maskę niewinnego chłopaka.
-Nie Twój interes-warknęłam. Odwróciłam się i już miałam odejść ale ten pedał złapał mnie mocno za nadgarstek i odwrócił.
-Nie takim tonem suko!-syknął. Zrobiłam zwinny obkręt i znalazłam się za loczkiem,wykręcając mu rękę. Te przejawy agresji są przerażające. Nachyliłam się nad nim.
-Radze uważać jak się do mnie zwracasz! Następnym razem pożegnasz się z jazdą na motorze! I nigdy,przenigdy mnie nie dotykaj!-warknęłam mu do ucha. Puściłam jego rękę i odeszłam od niego uśmiechnięta. Powoli zamieniam się w Malika. Masakra. Skoro o nim mowa. Siedział oparty o maskę swojego czarnego wyścigowego auta. Podeszłam do niego. Stanęłam metr przed nim.
-Co Ty tu robisz?-zapytałam zdziwiona.
-Siedzę-zażartował. Wyczuwam kłopoty. Wstał z maski i zdjął mi okulary z nosa. Zmrużyłam oczy,bo oślepiało mnie słońce-Tak myślałem-westchnął. Mówiłam! Mam kłopoty.
-Znowu jakaś beznadziejna kara?-wypaliłam,zanim zdążyłam się ugryźć w język. Kłopoty murowane. Mulat zaśmiał się gardłowo.
-To będzie specjalna kara-szepnął mi do ucha. Zdecydowanie,mam kłopoty.
-Już się boję-zadrwiłam. Niech mi ktoś utnie język! Malik przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować brutalnie. Próbowałam się wyrwać z jego stalowego uścisku ale bez skutku. Można mieć siniaki na ustach? Bo ja chyba będę miała.
-Następnym razem będziesz uważać co mówisz do mnie-szepnął mi do ucha i puścił. Odwróciłam się przerażona i szybkim krokiem podeszłam do startu. Chyba zabłądzę. Może dostanę mniejszą karę jeśli wygram? Oby. Ustawiłam się za białą kreską. Gotowi... Do startu...Start! Wystartowałam równo z dwoma rudymi chłopakami. Wyprzedziłam ich i biegłam sama z przodu. Co tam cztery okrążenia. Najwyżej mi nogi z dupy wypadną! Dobrze,że nie biegniemy po lesie. Trzy kółeczka na prowadzeniu i przy czwartym walczyłam z blondynem. Sorry koleś ja tu o życie walczę! Wyprzedziłam go kilka metrów przed metą. Wygrałam! Jakbym miała siłę,skakałabym z radości! Styles był siódmy! Uśmiechnęłam się do niego wrednie. Pedał. Puścił mi oczko! Czuję duże kłopoty...Mogłam się domyślić! Za mną stał Malik. Z kąt to wiem? Gdy jestem zmęczona chce mi się palić. A on pachnie nikotyną. Odwróciłam się. Nie sądziłam,że jest centralnie za mną! Cofnęłam się o krok.
-Flirtujesz z moim przyjacielem?-zapytał zirytowany. Pierwsze co mi przyszło do głowy to wcale mi się nie spodobało. W chwilach dramatycznych moje myśli są zboczone.
-Nie-odpowiedziałam. Próbowałam ukryć przerażenie i strach ale chyba mi się nie udało...Moje usta są wystarczająco spuchnięte i strasznie bolą,więc nie zamierzam mieć powtórki z rozrywki. Mulat uśmiechnął się i złapał za rękę. Bez oporów szłam za nim. Jest silniejszy,wyższy i niebezpieczny. Nie mam zamiaru stawiać opór. Nie wygram z nim. Wsiadłam na fotel pasażera i zapięłam pas. Tak na wszelki wypadek. Mulat usiadł za kierownicą i odjechał. Zdawało mi się,że fotel był przysunięty do fotela kierowcy. Malik położył swoją rękę na moim udzie. Tak,zdecydowanie kombinował przy fotelu. Strzepnęłam jego łapę i zaczęłam podziwiać krajobraz za oknem. Był zamazany,co znaczyło,że brunet jechał za szybko jak na przepisy. Jego ręka znowu znalazła się na moim udzie. Ponownie ją strzepnęłam i zmieniłam pozycje. Położyłam nogi na desce rozdzielczej. Musiałam je zgiąć pod kątem 90 stopni. Teraz nie ma szans położyć ręki na moim udzie. Uśmiechnęłam się do szyby zwycięsko. Mulat wjechał do garażu pełnego aut. Założę się,że je wygrał. Ruszyłam ślamazarnym krokiem za Malikiem. Chyba się wkurzył bo podszedł do mnie i przewiesił sobie przez ramie. Normalnie jak szmacianą lalkę,która nic nie ważyła! Ważę 59 kilo! Nabrałam trochę masy.
-Ślimak byłby szybszy-skomentował.
-Nie powiedziałabym-warknęłam,za co oberwałam w tyłek. Aż mnie zabolał! Oddałam mu tylko trzy razy mocniej. Siadło! Podmuchałam sobie bolące palce. Jakie ja mam tu widoki! Tyłek Malika albo schody. Zaczęłam liczyć schody,bo były ciekawsze. Postawił mnie na kafelkach w łazience. Podał jakieś ciuchy.
-Jak tu przyjdę za piętnaście minut masz tyć gotowa-oznajmił i wyszedł. Wzięłam prysznic,ubrałam czystą korąkową bieliznę,biały podkoszulek odsłaniający brzuch-z dwoma rękami pokazującymi faki,czarną spódniczkę do połowy ud i buty z ćwiekami na płaskiej podeszwie. Rozczesałam włosy i związałam w kitkę. Zrobiłam sobie ostry makijaż i stwierdziłam,że wyglądami jak dziwka. Nie odezwę się do tego dupka! Wyszłam zła z łazienki i zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor plazmowy. Nie ma to jak wiadomości. Ehh. Mulat usiadł obok mnie i zmierzył wzrokiem po czym przygryzł wargę.
-Możemy zostać w domu-szepnął mi na ucho.
-Mi pasuje-oznajmiłam i rozwaliłam się wygodnie na kanapie. Dopiero teraz doszło do mnie znaczenie jego słów. Chciał się ze mną przespać! A ja się zgodziłam...-Zapomnij!-pisnęłam i wstałam z kanapy. Brunet zaśmiał się gardłowo i złapał mnie za rękę. Szłam za nim do auta. Usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pas. Usiadł za kierownicą i wyjechał z garażu. Położył swoją rękę na moim udzie. Sprytny jest! Nie mogę usiąść wygodnie bo mi tyłek będzie widać ale nie przewidział jednej rzeczy. Zrzuciłam jego rękę. Przez całą drogę zrzucałam jego rękę z mojego uda. Fajna zabawa. Polecam! Tak wkurzyłam Malika,że się czerwony zrobił na twarzy. Niewinnie się uśmiechnęłam i wysiadłam z auta,wcześniej odpinając pas. Zaraz chwila! Jesteśmy na jakimś zadupiu! Las,pole i asfalt to tylko widziałam. Odwróciłam się do Malika przodem i za jego plecami zobaczyłam kilka aut. Miały wściekłe kolory. Ich właściciele mieli wybuchowe charakterki. Brunet podszedł do mnie i splótł nasze palce razem.
-Jak mnie zdenerwują to nie ręczę za siebie-ostrzegłam go. Zaśmiał się gardłowo i ruszyliśmy do grupki osób. Na bank miałam jeszcze rumieńce po wyścigu. Ostatni raz się ścigam! Oł motory też są. Pewnie będą się ścigać. Kiedy zobaczyłam cholernie znaną mi twarz,zamarłam. Ashley! Podła suka,która o mało mi brata nie zabiła,moi rodzice przez nią zginęli i przez nią miałam swoje problemy. Zabiję sukę! Ale najpierw pocierpi. Przytulała się do bruneta o szarych oczach. Czyżby jej nowy chłopak? Już niedługo nie będzie jej! Z uśmiechem na ustach podeszłam z Malikiem do nich. Trzech rudych chłopaków,dwóch blondynów i brunet. Wszyscy mieli przy sobie dziewczyny. To wcale nie jest kara! On miał tylko dobrą wymówkę! Co za pedał! Przywitałam się ze wszystkimi. Niall,Liam,Justin,Archi,Kevin i Matt. Udało mi się namówić Matta aby nauczył mnie jeździć motorem. Musiałam ubrać czarny kombinezon,w którym wyglądałam seksownie. Wytłumaczył mi na czym to polega i przeszliśmy do ćwiczeń. Ashley przyglądała się nam,a raczej mi z nienawiścią i chęcią zabicia. Matt ze mną flirtował i chwała bogu,że Malik się ścigał bo wpadłby w furię. To jasne,że spodobałam się chłopakowi. Zrobiłam małe kółko na motorze Matta i podziękowałam mu za nauczenie mnie jeżdżenia na motorze. Wściekła do granic możliwości Ashley rzuciła się na mnie z pięściami. Upadłyśmy na asfalt. Blokowałam jej ciosy ale ostatecznie rozcięła mi spuchnięte jeszcze usta od 'kary' Malika. Matt odciągnął brunetkę ode mnie,a ja wstałam z asfaltu z pomocą Kevina. Malik właśnie wysiadał z auta i to było jasne,że widział jak ta suka mnie bije. Byłyśmy na tym samym poziomie walki. Malik mnie przytulił,a Matt przepraszał nas za zachowanie swojej wściekłej dziewczyny. Normalnie chciało mi się śmiać ale udałam wystraszoną i lekko zdezorientowaną. Gram w jej grę. Może czekać na swoją śmierć z moich rąk. Jestem naprawdę dobrą aktorką,bo wszyscy mi uwierzyli. Polubiłam kumpli Malika,ich dziewczyny też. Na pewno się jeszcze spotkamy,to jest pewne.



                                        ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ktoś czyta moje opowiadanie? Osobiście uważam je za mój pamiętnik. Jeśli czytacie,komentujcie!

8 komentarzy:

  1. To Twój pamiętnik? Ten rozdziała też był świetny. Ciekawa akcja i jej zwroty. Najlepsze z najlepszych. Oczywiście, każdemu się podoba to, co piszesz, ale nikt nie hce pierwszy napisać :) . Czy problemy zawarte w pierwszych rozdziałach także dotyczą Ciebie? Nie musisz odpowiadać, szczerze wiele osób nie odpowiada mi na to pytanie... Ale wracając do tematyki fabuły to bardzo mi się podoba. Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały. Bo jestem zaciekawiona na maxa. Dziś rozśmieszyłąś mnie lekko tą akcją z Malikiem w salonie. Haha ;) . To, jak chciał się z nią przesłać. W pewnym momencie masz napisane "zła z łazienki" , czy coś takiego. Wszystko perfekcyjne :)
    Tu link do mojego bloga, jakbyś chciała wpaść... : http://i-live-breathe-and-i-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,mniej więcej dotyczą mnie. (Okaleczam się). Dzięki. Na pewno wpadnę :]

      Usuń
  2. Bardzo fajnie piszesz:) i super ciekawe rozdziały :) Czekam na kolejny :)
    Karolcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!Tu Olka.Zajebisty rozdział.Chcemy kolejny 10 rozdzial! Z perspektywy Elijah.
    Położyłem ją wygodnie na łóżku i zająłem miejsce obok niej.Wtuliła się we mnie.Po chwili podniosła głowę i popatrzyła na mnie.Uśmiechnąłem się do niej.
    -Hej kotku.-przywitała się ze mną.
    -No hej kochanie-przywitałem się.Wstała zabrała coś z szafy i poszła do łazienki.Po dziesięciu minutach wróciła.Była ubrana w czarną koszulę nocną i czarnej majtki.Położyła się obok mnie.Pocałowałem ją w usta a ona oddała pocałunek.Po chwili moja bluza znalazła się na podłodze.Ściągnąłem jej koszule i rzuciłem w kąt.Mój podkoszulek i spodnie też dołączyły do reszty ubrań.Nasze pocałunki stały się bardziej namiętne.Ściągnąłem jej majtki i rzuciłem na podłogę.Moje bokserki po chwili też dołączyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olka jesteś niemożliwa! Nie będzie żadnego zboczonego dziesiątego rozdziału! Wybij to sobie z głowy!

      Usuń
    2. Musi być! W tym coś już się zaczęło, ale to rozkręć! I kiedy ten 5 rozdział?
      Karolcia ;)

      Usuń
    3. Nic nie musi. Dziś dodam 5 rozdział. Musze jeszcze obrazki pododawać. :]

      Usuń